Witam wszystkie kobietki :-)
prija0 dobrze Cię czytać znowu, mam nadzieje, że te objawy to od anty i że spokojnie sobie wszystko poukładasz do czerwca, Ty masz kochana Aniołka z 30,01 a ja 29,01, dlatego też często myślę o Tobie i trzymam za Ciebie kciuki &&&&&
karola kochana ja z lekami nie rozstaję się od dawna, jestem przykładem kobiety u której wyniki hormonów są w normie, wszystko pięknie a mój organizm nie działa, nie rosną mi pęcherzyki a jak po clo urośnie coś to nie pękają czyli jak to powiedział mój lekarz mam zaburzenie dwóch bardzo ważnych dla płodności procesów i bez leków nie będę miała dzieci. Mam bardzo dobrego lekarza, monitoringi co miesiąc na kasę chorych, badania o jakie poproszę (zrobione mam hormony płciowe i tarczycowe, wymaz mikrobiologiczny z pochwy, szczegółową morfologię i mocz, obowiązkową cytologię raz w roku bo jestem po elektrokoagulacji szyjki po nadżerce i parę jeszcze innych badań) nie mam tylko genetycznych i tych badań na tocznia i zespół antyfosfolipidowy ale na razie uważam, że nie ma wskazań po jednym poronieniu. Leki jakie biorę już drugi rok to clostilbegyt na który powoli przestaję reagować ( biorę 15 tabletek od tego cyklu czyli 3-7dc po 3 tabletki jednorazowo a normalnie idzie tylko 5 tabletek w cyklu) i lekarz powiedział, że jak przekroczę granicę dawki to zastosuje zastrzyki z gonadotropin (koszt ok 650-700 zł na cykl

), już jest niedaleki od zastosowania tego schematu. Biorę jeszcze metformax - nie mam cukrzycy, ale ten lek uwrażliwia przysadkę na clo i pomaga pęcherzykom rosnąć. Duphaston - bez niego nie mam @ nawet 60 i więcej dni, jest moim stałym lekiem w drugiej fazie. Cykl zaczął mi się wydłużać bo pęcherzyki mimo stopniowo większych dawek leków rosną coraz wolniej, nawet ostatnio mój lekarz to skomentował, po clo czuję się coraz gorzej, mdłości, uderzenia gorąca i wahania nastroju. Dlatego to mnie dołuje, to tak jakbym na siłę zmuszała swój organizm do działania, że tak naprawdę jestem
niepłodna. Będę brać leki, pewnie nawet więcej i nie poddam się ale jestem realistką i wiem, że problem polega na braku współpracy osi podwzgórze-przysadka-jajniki, co potwierdził mój lekarz :-( Tak w skrócie opisałam Ci jak to u mnie wygląda

:-)
do_ti ten lekarz to 6 w ciągu ostatnich dwóch lat, dopiero on zrobił mi badania, poprzednicy bazowali na badaniach z 1997 roku i dokładali do zrobienia tylko jedno usg, żadnych monitoringów, sprawdzania działania leków, nic. Z tym lekarzem w ogóle udało mi się zajść w ciążę, sam bardzo się ucieszył jak zobaczył ciążę na usg i powiedział" Pani Moniko,to oznacza, że nie jest aż tak źle, tylko droga bardziej wyboista", jest bardzo konkretny i nastawiony na to, że jak kobieta jest chora to trzeba ją leczyć a nie wysyłać do domu "bo wszystko jest dobrze (sic!) i zapraszam z brzuchem"... Jak mu opowiadałam o poprzednim leczeniu to się za głowę złapał, że czasem mu wstyd za kolegów po fachu..

ale może te badania dna oka znowu zrobię, ostatnie miałam jakieś 3 lata temu, ciśnienie miałam mierzone w czerwcu 2011 i było dobrze, ale mogło coś się zmienić.