• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

matita nie zadręczaj się,zobaczysz,że już niedługo znajdziesz jakąś pracę,przecież od razu nie musi być ona idealna,ale mozesz się póki co gdzieś na chwilę zahaczyć,dorobić do budżetu domowego i w trakcie szukac konkretnej posady.Ja kiedyś byłam w takiej sytuacji i warto było przesiedzieć chwilę za mniejszą kasę,żeby później solidnie poszukać innego etatu i godnych warunków finansowych. Oczywiście,że są kobiety,które wolą zostać w domu i zajmować się np.dziećmi,ale uważam,że w tej sytuacji męża musi być stać na utrzymanie ich wszystkich.Pewnie,że są tez kobiety,które z wygody siedzą z dupami w chacie a mąż zapiernicza na dwa etaty i wraca tylko na noc do domu...Takiej opcji zupełnie nie rozumiem...Co to za życie...
Tak więc głowa do góry,będzie dobrze:))
 
reklama
matita faktycznie jesteś w trudnej sytuacji ale może dzięki temu znajdziesz lepszą pracę niż ta poprzednia. Bo faktycznie potraktowali Cię bardzo nieładnie. Nie poddawaj się, szukaj. Może wykorzystaj ten czas np na podszlifowanie jakiegoś języka? Jeśli możesz się zarejestrować w biurze pracy to może na jakiś ciekawy kurs się dostaniesz? Jeżeli sytuacja finansowa jest kiepska to może faktycznie próbować się gdzieś "zaczepić" tak na jakiś czas a szukać na spokojnie czegoś lepszego?
Mam nadzieję, że pomimo odłożenia staranek na jakiś czas zostaniesz z nami na forum :))
 
Matita złośliwy jest ten świat, nieszczęścia przypełzły do Ciebie stadem, mam nadzieje, że wyjdziesz z tego obronną ręką i już niedługo odbijesz się od dna.
Nie dziwie się Twoim emocjom, konieczność zrobienia kroku w tył, gdy ma się potrzebę parcia do przodu nie jest przyjemne. Może spróbuj nie myśleć o tym, jako brak starań o dziecko, a zmiana formy. W pierw staracie się o polepszenie waszej sytuacji życiowej, żeby potem w spokoju skupić się na dziecku.
Niedawno byłam w podobnej sytuacji, wyłam wręcz na myśl, że muszę odłożyć starania o dziecko, ale potem uświadomiłam sobie, że te działania też mają na celu w konsekwencji dbanie o dziecko i zupełnie inaczej na wszystko spojrzałam. Zmotywowało mnie to do podjęcia działań w dziedzinie, która stwarza szanse pracy, a której do tej pory nie cierpiałam - czego się nie robi dla dziecka?
Nie wiem jakie masz wykształcenie i doświadczenie zawodowe, ale może masz możliwość wykorzystać to do otworzenia przykładowo własnej działalności, albo masz jakieś hobby/zainteresowania, dzięki którym mogłabyś podreperować domowy budżet. Możesz też ewentualnie spróbować dorabiać, jako opiekunka dla dzieci (jeśli jesteś do tego psychicznie gotowa).
Pamiętaj, nie ma sytuacji bez wyjścia, czasem trzeba tylko się zdystansować i znaleźć odpowiednią perspektywę oraz motywację. Nie daj się tylko obezwładnić depresji :(.
 
atemida ja nie patrzyłam na to co wypada a co nie, najważniejsze było moje wewnętrzne zdrowienie. omijałam szerokim łukiem sklepy i działy z dziecięcymi rzeczami oraz zabawkami, nie liczyłam tygodni żeby nie szarpać ran. świadoma byłam tylko terminu porodu. katowanie się nie przyniosło mi nic dobrego tylko ciągle bieganie do lekarza podczas starań, monitoringi, badania, leki, wysokie wymagania jakie sobie stawiałam i koszmar w pracy z szefem w roli głównej poskutkował wizytą u psychiatry. ten ocenił mój stan jako początek depresji i powiedział wiele prawdy, dzięki której zaczęłam się brać w garść, że jestem człowiekiem i zbyt długo takiego katowania samej siebie nie wytrzymam. pokazał mi dwie drogi, a nawet trzy i kazał mnie samej wybierać. dopiero po tej wizycie powoli przestałam się dręczyć, obwiniać i dołować, dałam sobie więcej czasu i zaczęłam być bardziej wyrozumiała dla siebie. nie wierzyłam, że moje dziecko może mieć do mnie pretensje, że wracam do życia, że chcę mieć inne dzieci. zrobiłam dla mojego dziecka co mogłam i nic więcej ode mnie nie zależało. musiałam wrócić do życia, cały czas pracowałam bo mimo, ze to była męczarnia pozwalała mi zobaczyć, że życie toczy się dalej, zająć się czymś. nie miej do siebie pretensji, że się cieszysz, że bawisz się z innymi dziećmi, to Twój naturalny proces zdrowienia, jednego dnia będzie gorzej, a następnego lepiej, tak się to odbywa, powoli i niestety z bólem. masz prawo żyć i uśmiechać się, jak każda z nas tu na forum.

matita moja koleżanka w pracy dostała na koniec grudnia redukcję etatu. bardzo zaangażowana w to co robiła.. starsza ode mnie o 3 lata odkładała decyzję o dziecku choć się nie zabezpieczali nie zaszła w ciążę przez 4 lata małżeństwa. najważniejsza była dla niej praca.. teraz zaczyna chodzić po lekarzach i powoli wyłania się problem, za wysokie tsh, za wysoka prolaktyna. prosiłam ją długo ponad rok wcześniej by myślała o dzieciach, że czas ucieka, że to czasem nie takie proste.. nie chciała słuchać, jest na wypowiedzeniu i teraz zaczyna się starać.. poniekąd ją rozumiałam bo dla mnie praca to mus i kropka.. dlatego rozumiem też Ciebie, szukaj czegokolwiek legalnego, to może być praca na chwilę, potem poszukasz czegoś innego w trakcie, ale odzyskacie trochę płynność finansową. zacznij jak najszybciej. Twój mąż też pewnie odczuwa dyskomfort z powodu odsunięcia starań w czasie, ale w obliczu utrzymania Was tylko z jednej wypłaty to rozsądne wyjście.
 
Ostatnia edycja:
Witajcie Dziewczynki!
Ja dzisiaj pierwszy raz byłam w pracy po 2-miesięcznej przerwie. Bałam się trochę, ale nie było źle. W wirze pracy przestanę myslec o głupotach i smutkach. Dowiedziałam się, że moja koleżanka, która ma 40 lat własnie jest w zaawansowanej ciąży, druga 30-letnia straciła fasolkę ale na wczesnym etapie. Tak więc życie toczy się dalej, jedni mają szczęście drudzy mniej, przynajmniej na razie.

Enya- dzisiaj lekarz? Tak bardzo trzymam kciuki &&&&&&&&&&&&
Matita- rozumiem jak Ci ciężko. Jak się pracuje - chce się mieć wolne, jak już jest to wolne i za dużo go - oby do pracy. Kurczę, życzę Ci , aby coś się znalazło, coś lepszego, z lepszą szefową. Póki co może zajmiesz się jakimiś robótkami ręcznymi? Może wystawisz je na Allegro? Masz smykałkę do takich rzeczy? Albo np coś ugotować na zamówienie? Mojego kolegi zona piecze chleb, dwa razy w tygodniu przynosi do pracy 15 bochenków i mimo że dośc drogie, rozchodzą się błyskawicznie. Robi też pierogi na zamówienie, albo jak mąż przyniesie też kupią. Tak samo z biżuterią, jakieś kolczyki, bransoletki - jak popytasz kto chce albo np niech ktoś zabierze do pracy gdzie duzo kobitek- na pewno któraś coś kupi. Nie zarobisz na tym kokosów, ale przynajmniej masz zajęcie w domu i parę groszy dla siebie. Pomyśl o tym.
Twój mąż ma duzo zdrowego rozsądku - do dziecka trzeba się przygotowac, też materialnie. Nie ma co na gwałtu rety , na gwałtu rety musze ja, bo już niemłoda jestem, ale Wy macie czas, dobrze pamiętam że jesteście od niedawna po ślubie? Dajcie sobie czas dla siebie.A dziecko jeszcze przyjdzie. Wszystko w swoim czasie. Lepiej by było gdybyś miała stałą pracę , gdy zajdziesz w ciążę , chociażby ze względów finansowych. Tak więc szukaj, może to potrwać krócej lub dłużej, ale rozglądaj się, sama do Ciebie nie przyjdzie, chociaż czasem i tak się zdarza. Możesz teraz podszkolić język - to zawsze się przydaje. Tak więc głowa do góry!
 
Witam laseczki!
Ja dzis w poszukiwaniu wiesci od IZW:-)
Znalazlam!
Gratuluje serdecznie! Malutka przesliczna, niech rosnie zdrowo!

Wszystkim aniolkowym mamusiom
[*]

I tym, ktore sie wkoncu doczekaly, Gratulacje! Do szczesliwego rozwiazania!

Plenitude, ladnie to tak cichaczem????? :-):-):-p Ciesze sie ogromnie! Trzymam za ciebie kciuki &&&&&
czarna, zjola, emka, kobietka,As, karolcia i wszystkie niewymienione BUZIAKI OGROMNE, a klaczek gdzie sie podziewa??????

Milego dnia kobietki!
 
matita: rozumiem twój żal i samopoczucie, nie musisz tu nikogo przepraszać. Jest Ci ciężko, ale pomyśl, że w końcu będzie lepiej. Wszystko się jakoś ułoży.

enya: &&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&

Dziewczyny w ciąży: jakie bierzecie witaminki? Ja mam famibion natal 2, ale kurczę drogie mi się wydają. Napiszcie coś o swoich, jeśli można prosić... :tak:
 
Emy to wszystko było tak z zaskoczenia.. głównie dla mnie:baffled: organizm zrobił mnie jak zwykle w bambuko a lekarza nieźle wyprowadził w pole.. potajemna samoistna owulacja tylko po clo i zagnieżdżenie po leku na wchłonięcie cysty, istny galimatias :tak: jak zwykle w moim przypadku, lekarz miał szok w gabinecie. ja nadal z moimi oślimi ( od uporu ) &&&& dla Ciebie :*
 
Plenitude, dzieki, trzymaj trzymaj &&&&& przydadza sie. My w nastepna sobote jedziemy do kliniki in vitro. prawdopodobnie rozpoczniemy program na wiosne. chcialabym sie jednak wyciszyc przed tym wszystkim i odpoczac od lekow.

Co do Twojej ciazy, to tak zazwyczaj jest, kiedy odpuszczamy bo "i tak nie ma owulki" " i tak nic z tego nie wyjdzie". mysle ze w twoim przypadku duzy wplyw na ciaze miala twoja przerwa i czekanie na wizyte w styczniu:-)
Ciesze sie ogromnie , niech maluszek rosnie zdrowo. mam nadzieje ze skoro u Ciebie sie udalo to znak ze u nas wkoncu tez sie cos ruszy.
 
reklama
Dziewczyny, bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi, to fajne uczucie wiedzieć, że tu jesteście i że ktoś wysłucha, doradzi... wszystkie macie rację w tym, co napisałyście. Bardzo staram się nie załamywać, choć niestety mam w naturze skłonność do depresyjnych nastrojów. Postanowiłam jednak ten czas jakoś pożytecznie wykorzystać i powoli zaczynam trzymać się tego planu ;) Czas zrobić wszystkie zaległe badania, odwiedzić gastrologa, zadbać o zdrowie męża itd itp. Powoli już zaczęliśmy - mąż odchudza się od nowego roku, schudł już 6 kg, był u dermatologa na problemy ze skórą głowy, ja umówiłam się na gastroskopię; jutro jadę na pobranie krwi - jeszcze te zaległe badania z listy od gina muszę zrobić - dam Wam znać jakie będą wyniki; idę jutro także do dentysty na wycięcie ósemki; no i to, co najbardziej mnie satysfakcjonuje, bo mąż wniebowzięty, to zaczęłam gotować :) może to niewiele, ale do tej pory robiłam jakieś proste rzeczy, bo nic więcej nie umiałam, a teraz codziennie gotuję coś, czego jeszcze nie robiłam i mąż mówi, że jest pyszne - dziś zrobiłam prawdziwą grochówkę na boczku wędzonym :)

Jeśli chodzi o pracę to oczywiście szukam, wysyłam cv, byłam na jednej rozmowie, ale nie oddzwonili; póki co szukam na niższych stanowiskach niż teraz pełniłam (administrator biura), bo chcę znaleźć cokolwiek chociaż na przeczekanie; dodatkowo jutro jadę do urzędu pracy aby dowiedzieć się jak to wygląda z zasiłkiem itd, no i wejdę także do sądu - mam mgr z resocjalizacji, ale dopóki pracowałam jakoś nie było motywacji a zawsze chciałam zostać kuratorem społecznym - byłoby super, bo nie straciłabym kontaktu z zawodem a dodatkowe 400 zł można dorobić.

Tak więc takie mam plany - staram się maksymalnie zajmować sobie czas i wszystko racjonalnie planować, myślę, ze to mi pomaga.

Dziękuję Wam kochane!!
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry