Enya, pomyśl, żeby pójść do innego lekarza albo chociażby na Izbę Przyjęć. Nie wierzę, żeby Ciebie nie przyjął, gdy powiesz jaka sytuacja. Do wtorku to będzie dla Ciebie wieczność, stres , nerwy. Jak można w 3 minuty zbadać, pomierzyć i powiedzieć co powiedział Twój lekarz. Żeby stwierdzić, że nie ma akcji serca trzeba trochę czasu pooglądać, żeby mieć pewność, u mnie za każdym razem było to dłuuugie badanie. Do tego sprzęt, musi być dobry. Kilka dni różnicy w wielkości - wydaje mi się, że na tym etapie wszystko jest możliwe. Pęcherzyk urósł, zarodek też. A serduszko jeszcze może się pojawić. Ja mam nadzieję, że będzie dobrze, jeszcze nic nie jest przesądzone.
Plenitude, mam przeczucie, że będzie dobrze. Gdy jest wątpliwość, zawsze warto poradzić się innego lekarza. Dobrze, że idziesz do tego swojego "starego" doktorka.
Wiecie, lekarze też powinni mieć trochę wyczucia i nie mówić złych rzeczy, nie straszyć i tak przerażonych kobiet , gdy nie mają pewności. A u obu Was Dziewczyny, pewności nie mają. Głupio im będzie, jak się okaże , że jest dobrze.
Loi, dawno Ciebie nie było. Już po zabiegu? Szybciutko to załatwiłaś. A niedawno martwiłaś sie, że musisz czekać na operację i odłożyć staranka. Widzisz jak szybko minęło.
Odebrałam dzisiaj wyniki - no i cholera jasna, pojawił się problem z tarczycą. Mam podwyższone p/ciała anty TG (150, norma do 60)i anty TPO (250, norma do 60). TSH 2,1, FT3 i FT4 w normie, USG też w normie. Byłam od razu u endokrynologa, normalnie by mnie nie leczył, ale że planujemy ciążę , mam brać małą dawkę Eutyroxu. Pozostałe - OK. ASO jeszcze wysokie, ale stale, bardzo powoli spada od lipca. I na koniec pracy dzwonili do mnie z genetyki, że jest wynik do odebrania i jest OK, trombofilii nie mam. Tak więc źle wyszły tylko badania tarczycy. Nie była to przyczyna poronienia, nie przy tych poziomach, ale profilaktycznie mam uważać. Tak więc czekam do trzeciego cyklu i w czwartym próbujemy.