• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

Plenitude.. mysle, ze lekarze nie mają dowodu na to jak moze działać Duphaston... wiec nie ma potwierdzenia naukowego wiec beda zaprzeczac....

Ale patrzac na twoje wyniki to one nic nie wskazuja... bo na wade wskazuje niskie PAPA i wysokie Beta, albo niskie PAPA i zanizone BEta... a twoje wyniki do niczego nie pasują... wiec ja by stawiała jednak na wpływ jakiś lekow...
A mowiłas lekarzowi o tym, ze brałaś primolut?? moze on miał jakis wpływ...
 
reklama
Nie zgodzę się z tym. Po poronieniu miałam łyżeczkowanie (poronienie zatrzymane). Jak wróciłam do domu to aż zastanawiałam się, jak to możliwe, że mi coś tam robili skoro nic a nic nie krwawię i takie prawie nic utrzymywało się przez tydzień. Dopiero jak po tygodniu wybrałam się na dłuższy spacer to trochę krwawiłam, ale naprawdę delikatnie. Pierwsze miesiączki też były ok, wręcz słabsze niż przed ciążą i jeszcze brzuch nie bolał.
Wydaje mi się, że wszystko zależy od organizmu...
Przy poronieniu zatrzymanym jest nieco inaczej ,bo naczynia krwionośne się obkurczają ,tak gdzieś wyczytałam ,ale nie pamiętam gdzie .
Stopień krwawienia zależy też od wielkości ciąży .
Jeśli dziecko przestaje się rozwijać na bardzo wczesnym etapie (kosmówka) to i przy łyżeczkowaniu jest niewiele czyszczenia ,ale jak już później gdzie jest wytworzone łożysko "wrośnięte" w ścianę ,to podczas łyżeczkowania to łożysko trzeba "wyrwać" ze ściany macicy i tam jest rana .Wtedy krwawienie jest zazwyczaj większe .
Czym starsza ciąża tym istnieje większe zagrożenie krwawieniem z łożyska .
Tak mi to przynajmniej tłumaczył prof.Czajkowski ;-)

witam się niedzielnie:) Mam troche luzu bo Alusia zajeła się sobą, a małżonek jeszcze śpi.
Małgonia a jak Ty się Kochana czujesz?
Loi super, że wyniki ok:)Teraz tylko pozostaje sie starać:) do dzieła:cool2:
Neta mam nadzieje, ze to jednak plamienie spowodowane zagnieżdzeniem,a nie @. Nadal trzymam kciuki! A takie sto lat napewno było wzruszające.
As a jak tam Kubuś w nowej szkole? Początkowwy entuzjazm nie zmalał?
Katherinne moja @ pierwsza po poronieniu też była bardzo obfita i bolesna. Później było już lepiej.
Kubuś do tamtej szkoły się nie dostał ,ale już znalazłam mu druga szkołę .
Zobaczymy jak będzie ,gdy pójdzie do niej po feriach .
znając możliwości mojego dziecka to cudu się nie spodziewam :-D:-D:-D

Mi sie tez nie wydaje, ze to kwestia jednej wielkiej rany. W koncu jedne kobiety maja bardzo obfity okres, inne z kolei bardzo skapy i jedyna prawidlowoscia tutaj jest to, ze u wiekszosci przebiega inaczej, niz zazwyczaj. Skapy wydaje mi sie nawet logiczny, bo moze endometrium za bardzo sie nie odnowilo, ale z czego wynika taki obfity? Tzn.rozwazam tak czysto teoretycznie, lubie tak po dzieciecemu dopytywac sie 'a dlaczego', bo juz dzis widze, ze ilosc w normie i bolu brzucha brak, czyli juz jest jak zawsze. A ze lyzeczkowania trzeba unikac to sie zgodze, tylko zeby jeszcze to bylo jakkolwiek od nas zalezne...
Czasami mamy wybór i ja z takiego skorzystałam .
Ciążę obumarłam roniłam ponad miesiąc .Ostatecznie skończyło się zabiegiem bo na USG było widać jakies resztki ,a główne poronienie było samoistne .
Po tamtym łyżeczkowaniu też nie miałam wzmożonego krwawienia i nawet brzuch mnie nie bolał .
Zwykle @ mam bardzo skąpe .Serio !!! zamykam się w zużyciu 1 większej paczki tamponów OB .
3 max 4 dni i po wszystkim ;-):-D:-D

hej kochane wpadłam się przywitać po tak długim czasie nie obecności :tak: u mnie wszystko w porządku praca,dom i synuś:-) mąż wyjezdża za granicę ale obecnie mamy go w domu więc jest co robić :-Dod poniedziałku mam tydz urlopu więc trochę ogarnę brak czasu na wszystko:-D:tak:kochane co u was podczytuje czasem ale ciężko jest nadrobić taki szmat czasu:-( co u gatto czy już urodziła? karola co u niuni pewnie już duża co ?:-) czarna jak tam??emka jak u ciebie dolegliwości minęły jak się czujesz buziaki :*bett kochana jak malutka?,anitka,zjolka, anulka, hona ,kaśka,agnieszkaala,as,matita,loi,majra....kochane co u was przepraszam jeśli kogoś pominęłam ale o wszystkich pamiętam ;-)plenitude kochana jak się miewasz wiesz że cały czas o was myślę,buziaczki dla ciebie i mego chrześniaka w brzusiu;-)
Fajnie ,że się odezwałaś .
U mnie różnie raz w poprzek raz podłużnie :-D:-D:-D
Kuba szaleje jak zwykle ,musiałam mu zmienić szkołę ,bo delikatnie mówiąc znęcali się nad nim ...
Karolcia rośnie .
co prawda rehabilitujemy się ,ale jest już prawie dobrze.
Mała pełza do tyłu i obraca się wokół własnej osi.Lada moment pójdzie w czworaki .
Dziś byłyśmy na basenie i Karolinka po raz kolejny nurkowała .:-D:-D
Zabawy w wodzie bardzo jej się podobają .
Wkrótce rozpoczynam z dzieciakami rehabilitację wodną na basenie ,więc coś innego będzie .
Aż się boję pomyśleć jak ja równocześnie dwójkę w wodzie ogarnę ,ale mam nadzieję ,że Kubuś to już samodzielnie z terapeutą popracuje :-p
To tyle u nas tak na szybko.
A jak twój synuś?


ja biorę femibion natal 2 i tam jest też 0,4 kwasu foliowego, poszukałam składu natal 1 i jest tyle samo. na pewno są wyższe dawki kwasu foliowego i kobiety je biorą bo z różnych powodów są takie wskazania i biorą taki na receptę od lekarza żeby nie łykać kilkudziesięciu tabletek niższej dawki.

katka mam nadzieję, że pozbędziesz się tego badziewia, zastanawiam się tylko czy to nie jest zakażenie szpitalne skoro trudne do wyleczenia.. amnio? po 15 tygodniu czyli myślę, że pod koniec lutego zabieg amnio.

emka kciuki z całej siły za ginkowizytancję i badania, ja też źle wspominam styczeń, zarówno poprzedni jak i miniony, rozumiem Twoje obawy. &&&&

angel
dzięki kochana, czekam na wyniki badań z wielką nadzieją, ze jednak będzie ok.

majra dziękuję za Twoje wyniki, ryzyko masz niziutkie, cieszę się bardzo i gratuluję, moja beta jest około 4 razy wyższa a białko pappa o połowę niższe..
pleni nieustanne kciuki dla was &&&&&&&&&&&&&
Witajcie

Pierwszy raz zaglądam na ten wątek... Wcześniej nie byłam gotowa...

Otóż jestem teraz w końcu 8 tygodnia mojej trzeciej ciąży :-) Pierwszą donosiłam bez żadnych problemów, urodziłam 3 dni po terminie, w sierpniu 2010 roku. Mam teraz piękną i cudowną córeczkę Gabrysię :-D W sierpniu zeszłego roku stwierdziliśmy z TŻ, że najwyższa pora na drugą dzidzię no i OM miałam 18 sierpnia (w urodzinki mojej córci). Byliśmy w szoku, że tak szybko udało mi się zajść w ciążę! Beta pięknie rosła, umówiłam się do gina na pierwszą wizytę w 8 tc, ale niestety ponad tydzień wcześniej zaczęłam plamić. Potem plamienie przerodziło się w lekkie krwawienie, wizyta na izbie przyjęć, skąd odprawiono nas z kwitkiem, bo wdg usg dziecko było młodsze. Nikt nie zainteresował się krwawieniem... Zrobiłam kolejną betę, po 24 godz następną i rosła, więc pojechaliśmy na SOR do innego szpitala. Tam miły lekarz mnie wysłuchał, zbadał, wzruszył ramionami (nawet usg nie zrobił) i odesłał do domu z nakazem oszczędnego trybu życia :-( To była sobota. Całą niedzielę leżałam, brałam no-spę i luteinę, którą podrzuciła mi koleżanka. W pon pojechałam do mojego gina. Na usg serduszko dziecka biło, aczkolwiek rzeczywiście było młodsze o ok 7 dni niż wskazywała na to data OM. Gin nie widział skąd to krwawienie może być, dał zwolnienie z pracy, duphaston 2x1 i no-spę. Kontrola za 2 tyg. Około 2 dni po zaczęciu przyjmowania dupka przestałam krwawić. Jednak na wizycie kontrolnej serduszko już nie biło, a pomiar wielkości dziecka wskazywał na zatrzymanie rozwoju kilka dni po poprzedniej wizycie. Byłam załamana, choć nie zaskoczona, bo już wcześniej czułam, że tak się ta ciąża zakończy. No i potem odstawiłam dupka i tydzień czekaliśmy na samoistne poronienie. Nie nastąpiło, ja nie chciałam zabiegu, więc gin zgodził się na farmakologiczne wywołanie. 29 października było po wszystkim...
Gin kazał zaczekać z kolejnymi starankami do 4 cyklu po poronieniu. I taki był zamiar... Jednak doczekałam się tylko jednej miesiączki (26 listopada) i potem cisza. 2 stycznia zrobiłam test i 2 kreski :-p Od razu dostałam dupka 3x1 i no-spę, 1 wizyta 8 stycznia (gdzie było widać tylko malutki pęcherzyk- dzidzia młodsza o 2 tygodnie niż to wynika z OM) jak również nieco krwi w dnie macicy (jednak bez kontaktu z pęcherzykiem, więc gin uważa, że to pozostałość po miesiączce). Po 2 tyg kontrola- serduszko bije, wszystko ok, krew w dnie macicy dalej jest, więc gin ostrzega, że mogę poplamiać.
Kolejna wizyta czeka mnie 14 lutego. Będzie to 10 tc wdg usg... Mam ogromną nadzieję, że tym razem będzie ok, że znów usłyszę bijące serdusio... Ale ponieważ raz przeszłam stratę, to teraz mam troszkę obaw mimo wszystko. Jak sobie radzicie? Jak nie zwariować ciągle myśląc o tym czy dzieciątko żyje? Niby mam mdłości, wrażliwość na zapachy i bolące piersi, ale w poprzedniej ciąży wszystkie te objawy zniknęły dopiero po faktycznym poronieniu :-( więc nie jest to dla mnie żaden wskaźnik... Zamówiłam nawet już detektor tętna płodu, taki jak mają w gabinetach na fale usg, ale podejrzewam, że nawet jak przyjdzie w przyszłym tyg to i tak nic nie usłyszę, bo pewnie jeszcze za wcześnie :dry:

Bardzo Was proszę kobitki o wsparcie bo nie chcę się filmować... ani zwariować, a pomału dostaję kręćka :eek:

Witaj wśród aniołkowych mam .
Dla aniołka światełko (*)
 
Izka, Juchu kciuki za wizyty!!!
Juchu niema reguły, że jak objawy znikają to jest z ciążą coś nie tak. Ja miałam mega mdłości, wymiotowałam jak kot, mega nadwrażliwosć na zapachy, a ciąża już sie nie rozwijała.
As a nauczyciele nie reagują na zaczepki w stronę Kubusia? Ma jakieś wsparcie?
Dulano może jak jak pisze Pleni, może to zasługa hormonów? Ja tak nie miałam nigdy. Trzymam kciuki za 2 krechy!!!
 
Czyli jak zwykle, ile kobiet, tyle przypadkow - nawet w przypadku okresu po lyzeczkowaniu.

A jak wasi mezowie badz partnerzy reaguja/reagowali na kolejne starania? Moj ma do mnie pretensje, ze poddaje wszystko doglebnej analizie, ze tworze sobie przekroj medyczny i spoleczny roznych przypadkow, poronien, donoszonych ciaz, zastanawiam sie, co wplywa, co nie wplywa itp i ze go to wkurza, bo przeciez czlowiek jest stworzony do rodzenia dzieci, to jest wpisane w jego nature i nie powinnam tego ciagle analizowac, a ja zwracam uwage na inne kobiety i ciagle mu znosze opowiesci o 'roznych przypadkach', np.ze jedna kolezanka sie stara od lat z mezem i nie moze, a inna ma 4 nieplanowanych dzieci, zdrowych i madrych, chociaz kazda ciaze przeimprezowala ostro. Maz twierdzi, ze to szkodliwe, ze sie skupiam na takich tematach. Hm. Nie wiem, czy umiem nie analizowac takich informacji, gdy do mnie dotra. I nie wiem, czy to szkodliwe, bo to wcale nie sprawia, ze sie bardziej boje. Raczej mnie upewnia w tym, ze to loteria. Na kogo wypadnie, na tego bec.
 
tez,mi sie wydaje,ze to hormony.Przed laparo tez tak mialam,ale nie tak ekstrymalnie jak w tym cyklu.Wiecie co ja bede pytac o ta klinike,ale na zadne cuda nie licze,powoli sie juz przyzwyczailam ze bedziemy bezdzietni:-( pow.,o tym M to patrzyl na mnie jak na kosmite.

U nas pogoda pod psem leje,wieje jakby jesien byla:dry:.
 
Cześć dziewczynki co u Was ?
U mnie cisza @ miała być 2 a dziś mamy 4 czekam i czekam rano mnie brzuch bardzo rozbolał więc wzięłam tabsa i myślę zaraz poleci ,a tu nic fałszywy alarm i czekam dalej , siostra w sobotę pojechała to znaczy odwieźliśmy ją i mi teraz tak pusto , znalazłam dwie oferty pracy i poskładałam już prawie cv piszę prawie bo do jednej oferty wysłałam meilem ,a do drugiej trzeba pocztą muszę iść zrobić zdjęcie do cv i wysłać im je oraz ksero orzeczenia o niepełnosprawności czyli tzw grupa bo takową mam no i będę czekała na efekty czy zadzwonią czy też nie.
Nie doczytałam jeszcze co u Was widziałam ,że Angel się pojawiła
no i nowa Aniołkowa mama
zapalam światełko (*) zostań z nami kochana w kupie raźniej:) no i trzymam kciuki za ciążę żeby była nudna i bez żadnych niepotrzebnych atrakcji Bonusowa o ilę się nie mylę bo tak pobieżnie przeleciałam ostatnią stronkę i biorę się za pranie i takie tam buziam Was wszystkie.
 
Witam, myślałam, że ten okres będzie już spokojniejszy, wczoraj nie było go dużo ale dziś mnie zalało normalnie... siedzę w domu, pogoda paskudna, szaro, ciemno, trochę śniegu napadało, niemiło tak. W czwartek do pracy wracam, dobrze, że po okresie będzie już.

As
rozumiem Twoje przejścia ze zmienianiem szkół - mój syn ma ADHD i zaburzenia z zakresu integracji sensorycznej, poza tym problemy logopedyczne i jest w pierwszej klasie a to już trzecia szkoła jest... i też nie jest dobre. W październiku i listopadzie tyle mi nerwów naszarpali w tej szkole, że codziennie ryczałam okropnie, myślę, że mogło to też być powodem, że ta moja ciąża skończyła się jak skończyła.... nie wiem tego oczywiście na pewno ale z całą pewnością ten stres na dobre nie wyszedł. Zero pomocy w szkole, okropnie się zachowywali, jakbym ja sobie wymyśliła chorobę mojego dziecka. Wiedzieli o ciąży a ciągle wysłuchiwałam jakiś pretensji, skarg, i to jeszcze przekazywanych w taki sposób, że szkoda gadać. Po poronieniu chyba się trochę ocknęli i ciut się zmieniło. Obecnie mój syn ma częściowe indywidualne nauczanie i okazuje się, że nie jest taki straszny jak na początku uważali. Ale widzę, że ma duuuże ryzyko dysleksji, więc kolejny problem przed nami... ech czasami mam dość - wszystkie terapie sobie sami opłacamy, nic za darmo nie można uzyskać. Chciałam Matiego zapisać na zajęcia SI do poradni psych - pedag i choć poradnia sama orzeka o konieczności takiej terapii to w ubiegłym roku usłyszałam, że może za rok... dlatego prywatnie chodzimy.. 700 - 800 zł miesięcznie nas terapie kosztują i wizyty u lekarza.. no ale co robić, jak teraz odpuszczę, to już przepadło...
Ale się rozpisałam ale musiałam sie wygadać...

Za wizytujące i wkrótce testujące trzymam &&&&&&
 
czarna: no proszę jaka u was zgodność co do imienia. u nas na razie temat przycichł... Do czerwca jeszcze dużo czasu. Zobaczymy...

plenitude: jak widzę internet już obczytany, ale nie dziwię ci się. Kciuki cały czas... &&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&
 
reklama
mysiaku ależ oczywiście się z Tobą zgadzam, co do tego co mówią lekarze na ten temat. pytałam o primolut i powiedział, że nie, że nie miał wpływu. no to sobie czekamy.

anilek podchodzę do tego tak, że dopóki nie poznam istoty problemu to nie wiem jak problem ugryźć, muszę wiedzieć o nim jak najwięcej bo jestem wtedy w stanie w miarę racjonalnie ocenić sytuację, to dla mnie bardzo ważne.

dulano bo Twój mąż pewnie wie, że są jeszcze możliwości i nie wierzy, że mogą nie poskutkować.. to dobrze, że jest optymistycznie nastawiony.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry