• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

Neta to ja miałam tak samo właśnie i myślałam, że to jest standard. A tu lekarz zaraz po podaniu leku zrobił dziewczynie zabieg. Mi jeszcze zrobili bete, wcześniej lekarz kazał jeszcze 2 zrobić, a tej dziewczynie nie dość, że badań nie zrobili to jeszcze bez akcji poronienia zrobili jej zabieg.

Ale mnie strasznie głowa boli,a tu leków niemożna brać zresztą itak niemam żadnych. Teściowa wzieła Alę na sanki to ja na chwile się położe. Jakaś rozdrażniona dzisiaj jestem i niestety Aluśka na tym cierpi.
 
reklama
Co do nastawienia to ja uważam, że pozytywne jest bardzo ważne, żeby nie narażać maluszka na niepotrzebny stres. Ale nie wierze to, że jak się pozytywnie myśli to uda się ciążę uratować. Ja w drugiej ciąży pozytywnie się nastawiłam i wierzyłam, że będzie ok, a nie było więc jakoś na niewiele mi się zdało to pozytywne myślenie. Ale jeśli nic nie jest przesądzone to niema się co niepotrzebnie stresować. Szkoda naszych nerwów i jak z ciążą ok to one szkodzą maluszkowi, ale jak już wspomniałam pozytywne nastawienie nie uchroni Nas przed poronieniem.
 
Czarna, dzięki. Właśnie się zastanawiałam, co to za wymiary, ale możesz mieć rację. Pewnie grubość endo lekarka mierzyła. Jejku... Jutro kolejna beta i zakładam, że wyjdzie pięknie podwojona, a wtedy odtańczę taniec radości. Musi być piękna. Listopad byłby idealnym terminem na urodziny - nikt w rodzinie się wtedy nie urodził, a inne miesiące już obstawione ;)
 
Katherinne, mam podstawy, moze nie czytalas moich wpisow z czwartku, bylam na usg i przy ok 16mm pecherzyku, nie bylo w nim nic widac, takze jest opcja, ze jest nic sie w nim nie rozwija..
Podejscie jest wazne i tak jak powiedzialam, jestem spokojna i spokojnie czekam do pon, nie panikuje, nie robie bety itp itd.
Natomiast trudno od tak byc tylko dobrej mysli i usmiechac sie z radoscia! I jesli TFU TFU okaze sie, ze pecherzyk jest pusty, to na pewno nie bede obwiniac o to mojego nastawienia..!
Wiem, ze od poczatku tej ciazy, ba nawet jeszcze wczesniej, robie wszystko! by sie udalo, takze pretensji do siebie zadnych miec nie bede!
 
Anty... czas leci, ja naprawde mam juz "swoje lata" i zaczynam je czuc w kontekscie kolejnych strat. Walczymy nieustannie od 2009r - starania, ciaze, straty, dochodzenie do siebie i a piat' starania, z przerwa na udana ciaze i urodzenie Karola. Mam swiadomosc, ze mijajacy czas zmniejsza nasze szanse, ze kolejne straty groza "zmeczeniem materialu"... Psycha mi siada. Z jednej strony boje sie ze nie podolam, z drugiej nie chce sie poddac, definitywnie powiedziec "dosc" i dac sobie spokoj z nadzieja na powtorny cud. Wczoraj trzymalam w rekach to, co zdolalo urosnac... To nie przypomina fasolki, raczej malutkie jajko - to bylo wszystko co moj organizm raczyl wyhodowac. Smutna odrobina.

Nastawienie nie ma znaczenia... Gdyby mialo, znakomita wiekszosc "wpadek" konczyla by sie przed czasem - kiedy kobieta cala soba nie chce, nie teraz, nie z nim itp... Nie kazdej od razu budzi sie akceptacja i instynkt macierzynski, czasem kobiety nie sa gotowe na dziecko, buntuja sie przeciwko ciazy, a jednak rodza, niezaleznie od tego w ktorym momencie zaczynaja kochac. I odwrotnie - chcemy, pragniemy, kochamy juz te II na tescie i tracimy. Mysle ze wieksze znaczenie ma psychika w aspekcie zaplodnienia niz utrzymania ciazy... Albo mi sie pieprzy... Moze.
 
reklama
kłaczek przytulasek, a powiedz ile masz lat... ja tez juz młoda nie jestem i myslę ze chyba za pozno sie za macierzynstwo zabrałam :-(


Loi byle do poniedziałku, ja mam nadzieje ze bedzie dobrze :-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry