Witam nowe Aniołkowe mamy , bardzo mi przykro ;( zostańcie z nami , będzie Wam raźniej.
Jeśli chodzi o zaśniad to też miałam właśnie Zjolę polecić bo ona miała ,tak mi świtało ,że ona ,ale pewności nie miałam ,ale widzę ,że już dziewczyny podpowiedziały.
Jeśli chodzi o ubezpieczenia to większość ubezpieczycieli ma zaznaczone ,że chyba od 24tc się liczy dla nich ,że dziecko jest dzieckiem wiem chore to trochę ,ale jak mój mąż podpisywał swoje ubezpieczenie to czytałam te wszystkie małe druczki i jest to tam uwzględnione, w ogóle nie kumam tego ubezpieczenia mój mąż podpisał we wrześniu ,ale potem doczytałam ,że po iluś miesiącach posiadania ubezpieczenia należy mu się 20% kwoty , a 100% dopiero po 72 miesiącach ,ale potem niby dalej pisze ,że w przypadku urodzenia się dziecka mimo to dostaje całą sumę i poszłam do biura wyjaśnić i dopytać i wiecie co usłyszałam?Że oni nie wiedzą i ,że jakaś tam koleżanka ,która podpisywała umowę z mężem wie ,ale jej nie ma normalnie myślałam ,że je zastrzelę ,a potem mąż mówił ,że tylko jedna u nich w firmie była i podpisywała i jak powiedziałam ,że ta co z nią gadał to ma tak i tak na nazwisko to sprawdziliśmy i ta co powiedziała ,że to niby koleżanka była to jednak ona sama i zgłupiałam , jeszcze mi wtedy dała druczek przykładowy aby wpłacać na konto , bo mężowi żadnego druczku nie dali ,a potem się okazało ,że nie dają druczków , poszłam z tym wzorem przez nią wypisanym na pocztę ,a tak powiedzieli mi ,że to jest źle wypełnione i dopiero na poczcie kobitka spojrzała na umowę i powiedziała jak to wypełnić ...
Chciałam podziękować za Wasze posty i zrozumienie dziewczyny , mamie przeszło , jej tak czasem coś odbija raz na parę lat , na razie oczyściła się chyba atmosfera tylko czemu moim kosztem , no i ogólnie teraz to się zastanawiam co będzie jak się dziecko urodzi , gotowania ogólnie mnie kiedyś ciotka nauczyła bo jak mama mnie uczyła to ja zaczynałam ,a ona mi zabierała wszystko i mówiła ,że jednak sama to zrobi bo ja nie umiem jak mi będzie dziecko z rąk zabierać bo niby lepiej to zrobi to chyba wyjdę z siebie, to znaczy ja nie będę mam nadzieję mamusią nadopiekuńczą ,że nikomu nie dam dziecka tylko chodzi mi o to ,że sama muszę się nauczyć z pomocą ewentualną mamy ,że np pokaże mi jak coś tam zrobić,a potem ja sama będę to robiła gdyby mi coś nie szło ,ale nie chcę aby mi je non stop przewijać chciała, przebierać i sama się tym dzieckiem zajmować ,a ja miałabym stać z boku i się czuć jak ostatnia sierota , wiem ,że gotowanie zupy ,a opieka nad dzieckiem to coś innego ,ale jak ona z tym swoim zniecierpliwieniem zacznie mi dogryzać ,że nie umiem czy coś to nie wiem co zrobię...
Teraz mi się przypomniało ,że babcia kiedyś mi mówiła ,że jak się dziecko urodzi to dopiero zobaczę jaka jest moja mama i teraz mi się te słowa jakoś przypomniały.