Angelstw, dziękuję, że pytasz...noc była fatalna. Zmierzyłam jej temp. przed pójściem spać i znów było już 38 stopni,więc dałam jej ten nurofen ( poleciła mi go babka w aptece,więc wzięłam

) Kaja w miarę pospała do 2:00, przez kolejne 2 godziny próbowałam ją uspokoić i uśpić... na dodatek ja miałam takie dreszcze, że nie mogłam tego opanować, było mi słabo i zbierało się na wymioty... aż mi się płakać razem z Kają chciało....

jestem przekonana, że to ze zmęczenia, bo już tak miałam kiedyś

wreszcie wrzuciłam ją do bujanego fotelika, bo bałam się, że sama polecę i jakoś zasnęła, ale cały czas jęczała przez sen...

dobry pomysł z tym budzikiem, choć nie potrzebowałam go tej nocy, bo i tak mało spałam.
A co myślisz o spacerach w takiej sytuacji? wtedy najlepiej maluch śpi... co robiłaś, żeby przetrwać ten czas? jak pomóc Kajuli? póki co robię tylko okłady....