MumToBe ;)
Fanka BB :)
W pierwszej ciąży mieszkałam jeszcze w Polsce. Chodziłam prywatnie i o nic nie musiałam się martwić. A tu??? Z mężem doszliśmy do wniosku, że jeśli umrzesz w piątek to z diagnozą musisz czekać do poniedziałku bo oni mają weekend.
Paraplu mi również bardzo przykro, że tak u was wyszło. Los bywa niesprawiedliwy. Ale wiesz co- czasem to szczęście trzeba wyszarpać...nie czekać aż zostanie ono podane na tacy...
Jeszcze nie umiem rozmaciać o tym co się stało, nie wspomnę o staraniach o kolejną Kruszynkę... ale napewno przyjdzie taki czas. Póki co staram się zająć czymś głowę bo chyba mi ją rozsadzi. Szukam w niej nie wiem czego. Nie moge sobie tego wszystkiego poukładać. Tak bardzo chciałabym wiedzieć co poszło nie tak bo jeszcze tydzień wcześniej wybłagałam o usg (miałam plamienia) i widziałam moje śliczne Maleństwo i bijące serduszko. Jeju jak to boli... serce mi poprostu pękło...
Napisane na SM-G925F w aplikacji Forum BabyBoom
Paraplu mi również bardzo przykro, że tak u was wyszło. Los bywa niesprawiedliwy. Ale wiesz co- czasem to szczęście trzeba wyszarpać...nie czekać aż zostanie ono podane na tacy...
Jeszcze nie umiem rozmaciać o tym co się stało, nie wspomnę o staraniach o kolejną Kruszynkę... ale napewno przyjdzie taki czas. Póki co staram się zająć czymś głowę bo chyba mi ją rozsadzi. Szukam w niej nie wiem czego. Nie moge sobie tego wszystkiego poukładać. Tak bardzo chciałabym wiedzieć co poszło nie tak bo jeszcze tydzień wcześniej wybłagałam o usg (miałam plamienia) i widziałam moje śliczne Maleństwo i bijące serduszko. Jeju jak to boli... serce mi poprostu pękło...
Napisane na SM-G925F w aplikacji Forum BabyBoom
) Kaja w miarę pospała do 2:00, przez kolejne 2 godziny próbowałam ją uspokoić i uśpić... na dodatek ja miałam takie dreszcze, że nie mogłam tego opanować, było mi słabo i zbierało się na wymioty... aż mi się płakać razem z Kają chciało....
jestem przekonana, że to ze zmęczenia, bo już tak miałam kiedyś
po południu temperatura wzrosła do 38,4 stopnia, ale konsekwentnie robiłam jej okłady i teraz spadła do ok. 37,7 a Kaja troszkę ożyła. Obawiam się tylko co będzie wieczorem i w nocy...
Kaja też by tylko na rękach chciała a już na pewno spać. Dzisiaj musiałam ją trzymać na rękach podczas drzemki, bo straszny płacz był jak ją do łóżeczka próbowałam odłożyć 