Małgosiu, dzięki bardzo. Tak, to Labradorka. Ale chcę Ci powiedzieć, żebyś rozwiała swoje wyobrażenie o Labradorach,że moja jest równie charakterna. Mówię Ci, musieliśmy duży wysiłek włożyć w cały proces wychowawczy :-). W ogóle jest cudowna. Są to niewątpliwie bardzo mądre psy, mądre i bardzo sprytne. Oj, dużo opowiadania...
Dziewczyny, przykre jest to, że macie tak złe doświadczenia z naszą i nie naszą służbą zdrowia. Nie żyjemy w totalnie beznadziejnym kraju. Mówię to ze 100% przekonaniem. Kiedy trafiłam do szpitala, od razu bardzo odpowiednio się mną zajęli. Od razu wiadomo było, ze szanse na utrzymanie mojej ciąży były niewielkie. Tylko przez pierwsze dwa dni leżałam z dwiema kobietkami, które poszły sobie rodzić. Jedną dziewczynę przenieśli do innego 8 osobowego pokoju, a ja zostałam sama w 3 osobowym pokoju. Pielęgniarka tylko powiedziała: "nie dawać tu nikogo do pani, prawda?". Oczywiście od razu powiedziałam, że nie i podziękowałam. Moja sytuacja wyglądała mniej więcej tak - musiałam tylko leżeć, łóżko odwrócone miałam do góry nogami, tak bym miała głowę w dół, pod materacem dodatkowo włożono mi taką deskę, żeby uzyskać pochyłość. Tak więc nie mogłam nawet podnosić głowy, jadłam na leżąco, myłam się na leżąco. Wiecie, w związku z tym podawano mi basen :-(, okropne. Rozgadałam się bardzo, ale chcę Wam tylko powiedzieć, że wszystkie pielęgniarki otoczyły mnie wielką troską, opieką i zaangażowaniem. Przychodziły od razu na każdy dzwonek. Kiedy Dominik niestety się urodził, od raz przeniesli mnie do takiej sali "ful wypas" - własne wc, prysznic, itp. Do tego cały pesronel zapewniał mnie ciągle, że mogę zostać tak długo, jak tylko chcę. Jak będę gotowa by wyśc, to wtedy miałam im o tym powiedzieć. Naprawde, stworzyli bardzo dobrą atmosferę, która bardzo mi pomogła w całej tej sytuacji. Mojemu mężowi również.
A i przede wszystkim nie dałam nikomu w łapę, ani nie miałam nikogo znajomego. Jestem zwykłą pacjentką...
Wierzę oczywiście, że miałyście zupełnie inne doświadczenia...
Pozdrawiam Was wszyskie :-)