also
Fanka BB :)
Tak czytam i się zastanawiam dlaczego to znowu się dzieje, dlaczego któraś z nas musi się tak bać i znowu przez to przechodzić. Tak jak mówicie, dlaczego te co nie chcą, co piją, palą, ćpają zachodzą bez problemu w ciążę i potem rodzą. Kiedyś jak zadawałam sobie to pytanie chyba po pierwszym poronieniu, to mój kolega powiedział tylko tyle, "czy chciałabyś być dzieckiem w takiej rodzinie i jakie one mają los". To straszne kurcze. Za każdym razem chyba będziemy sobie zadawały to pytanie, ale to nic nie da, nic nie zmieni, dalej takie kobiety będą rodzić, a takich jak my będzie przybywać. I wszyscy mają to w dupie. Tyle mówi się o aborcji, o prawach itp. a nikt nie mówi o nas, nikt nie pomyśli, że w szpitalu nie ma nawet psychologa i jesteśmy zostawione same sobie, a wiele osób uważa, że cóż to takiego, nic się nie stało, nie było tematu, przecież to jeszcze nie dziecko itp. To jest straszne. Tak się musiałam wygadać.
Pati, trzymaj się, jestem z Tobą! Walcz dopóki tylko możesz o swoje maleństwo.
A ja dzisiaj mam doła. Cycki mnie prawie nie bolą i już się zaczynam martwić. Mama odebrała wyniki i są bardzo złe ;(. Markery jest wzrosły bardzo przez te 3 miesiące z 552 na prawie 9500 (norma jest do 37), wcześniej spadały. Poza tym ma kolejne guzy w wątrobie. Już jej chyba nawet chemii nie będą podawać, pojechała teraz do onkologa. Chce powtórzyć jeszcze raz te markery. Boże zadaje sobie pytanie dlaczego, dlaczego pijaki odbierają sobie życie a ona tak bardzo chce żyć i jest taka chora. Pęka mi serce, bo Julka ma 7 lat, ona jeszcze bardzo potrzebuje matki, a raczej już długo się nią nie pocieszy. Moja mama raczej nie doczeka narodzin naszego dziecka, nawet nie wie, że jestem w ciąży. Tak mi źle. Przepraszam, ale musiałam się wygadać. Dorosłe życie jest takie trudne.
Pati, trzymaj się, jestem z Tobą! Walcz dopóki tylko możesz o swoje maleństwo.
A ja dzisiaj mam doła. Cycki mnie prawie nie bolą i już się zaczynam martwić. Mama odebrała wyniki i są bardzo złe ;(. Markery jest wzrosły bardzo przez te 3 miesiące z 552 na prawie 9500 (norma jest do 37), wcześniej spadały. Poza tym ma kolejne guzy w wątrobie. Już jej chyba nawet chemii nie będą podawać, pojechała teraz do onkologa. Chce powtórzyć jeszcze raz te markery. Boże zadaje sobie pytanie dlaczego, dlaczego pijaki odbierają sobie życie a ona tak bardzo chce żyć i jest taka chora. Pęka mi serce, bo Julka ma 7 lat, ona jeszcze bardzo potrzebuje matki, a raczej już długo się nią nie pocieszy. Moja mama raczej nie doczeka narodzin naszego dziecka, nawet nie wie, że jestem w ciąży. Tak mi źle. Przepraszam, ale musiałam się wygadać. Dorosłe życie jest takie trudne.