Wróciłam. Stres potrafi działać cuda, od rana zero mdłości, czułam się fizycznie super a psychicznie okropnie. czekałam na lekarza ponad godzinę, ale..warto było.
Widziałam malucha i słyszałam jak mu bije serduszko, widziałam jak pulsuje i bije, popłakałam się ze szczęścia. Ma 12 mm i według USG dokładnie 7t3d czyli tyle ile według @. Idealnie co do dnia. Boże, nie mogłam prowadzić auta tak mi łzy ciekły za szczęścia. Wstawię wam zdjęcie.
I chciałam dodać,że bardzo dziękuję,że jesteście, wszystkie, jest o stokroć łatwiej przechodzić wszystkie stresy i zmartwienia, jak również radości z osobami, które rozumieją co się czuje.
Oczywiście mdłości wróciły jak tylko wróciłam do domu, blee..ale niech będą.