Mamusiu grzesia, apropos kary, którą wydaje ci się śmierć twojego synka. Ja nie wiem jak bardzo musiałabym zgrzeszyć by Bóg ukarał mnie śmiercią dwóch synków i zaśnadem, który tak intensywnie teraz niszczy chemia, zresztą nie oszczędzając i mnie.
Z racji mojego zawodu, czytałam ostatnio Koran. A tam znalazłam przypowieść o Mojżeszu. Spotkał on na swojej drodze mędrca (wysłanego przez Boga):
Rzekł do niego Mojżesz:
"Czy mogę postępować za tobą,
abyś mnie pouczył o drodze prawości,
której ciebie nauczono?"
On powiedział:
"Ty nie potrafisz być przy mnie cierpliwy.
Jakże będziesz przy mnie cierpliwy
wobec tego, czego nie znasz?"
Powiedział Mojżesz:
"Znajdziesz mnie, jeśli Bóg zechce, cierpliwym
i nie sprzeciwię się żadnemu twemu rozkazowi."
On powiedział:
"Jeśli będziesz postępował za mną,
to nie pytaj mnie o nic,
dopóki ci o tym nie wspomnę."
I obydwaj wyruszyli w drogę.
Aż kiedy wsiedli na statek,
on przedziurawił go.
Powiedział Mojżesz:
"Czy ty go przedziurawiłeś;
aby zatopić ludzi znajdujących się na nim?
Uczyniłeś rzecz zdumiewającą!"
On powiedział:
"Czyż nie powiedziałem,
że nie potrafisz być ze mną cierpliwy?"
Powiedział Mojżesz:
"Nie gań mnie za to, o czym zapomniałem,
i nie rób mi trudności z tego powodu!"
I znowu wyruszyli w drogę.
Aż kiedy spotkali pewnego chłopca,
a on go zabił.
Powiedział Mojżesz:
"Czy zabiłeś człowieka,
który nie był winien żadnego zabójstwa?
Popełniłeś rzecz niegodziwą!"
On rzekł:
"Czyż nie powiedziałem ci,
że nie potrafisz być cierpliwym przy mnie?"
Rzekł Mojżesz:
"Jeśli odtąd jeszcze cię o coś zapytam,
to nie uważaj mnie już za swojego towarzysza;
ale z góry się na to godzę!"
Następnie wyruszyli w drogę.
Aż kiedy przybyli do pewnego miasta,
poprosili jego mieszkańców o jedzenie.
Lecz ci odmówili ugoszczenia ich.
Obydwaj znaleźli zatem mur,
który groził zawaleniem się,
i sługa postawił go prosto.
Powiedział Mojżesz:
"Gdybyś chciał, to wziąłbyś za to zapłatę."
On powiedział:
"To oznacza, że musimy się rozdzielić.
Lecz ja wyjaśnię ci to,
do czego ty nie miałeś cierpliwości.
Jeśli chodzi o statek,
to należał on do biednych ludzi,
którzy pracowali na morzu.
Chciałem go uszkodzić,
bo za nimi podążał król,
który zabierał każdy statek siłą.
A co się tyczy tego chłopca,
to jego rodzice byli wierzącymi
i obawialiśmy się,
że on narzuci im bunt i niewiarę;
otóż chcieliśmy, aby ich Pan
dał im na to miejsce lepszego od niego
i bardziej czystego,
i bliższego uczuciem miłosierdzia.
A co się tyczy muru,
to należał on do dwóch sierot
żyjących w tym mieście.
pod nim znajdował się ich skarb.
Ojciec ich był człowiekiem pobożnym
i chciał twój Pan,
aby po osiągnięciu dojrzałego wieku
wydobyli swój skarb,
jako dowód miłosierdzia od twego Pana.
Nie czyniłem ja tego z własnego nakazu.
Oto wyjaśnienie tego,
w czym nie potrafiłeś być cierpliwym."
Tak więc kochana, nigdy nie wiesz co byłoby lepsze dla ciebie bądź dla twojego synka, jakkolwiek boli tęsknota musisz pamiętać, że tam w niebie twój maluszek ma lepiej niż tutaj na ziemi nawet gdybyście starali się dać mu gwiazdkę z nieba. Jest mu najlepiej jak tylko mogłoby być.