julitka80
dni, których nie znamy...
ja z moją mamą mam/miałam podobnie, choć na mniejszą skalę-co chwile przynosiła mi coś do domu, a to obrusik, a to kwiatuszek, a to chodniczek i w końcu jej powiedziałam, że bardzo mi miło, bo wiem, że jak coś kupiła dla nas, tzn ze o nas myśli, ale niestety mamy różne gusta i wolałabym, żeby bez konsultacji ze mną nie robiła mi prezentów, bo szkoda kasy,a ja mam inną wizję wystroju mieszkania.i chyba zrozumiała,na początku trochę się dąsała
,ale jej przeszło.nie raz też korzystam z jej rad, ale umowa jest taka, że sama do niej przyjdę po poradę
s a to było nasze wesele
, ale wujka i tak zaprosiłam bo sie uparłam
, a moja teściowa stwierdziła ,że ich jest za mało i za dużo wódki moja rodzina wypije (za wódke płacił mój M ,nie teściowie) i postanowili pozapraszać wszystkich sąsiadów żeby było po równo powiedziałam mojemu M ,że nie chce żadnych sąsiadów, wśród nich była bogata sąsiadka i jej córcia wg mojej teściowej odpowiednia kandydatka na żone mojego M