Witam wszystkich :-)
Przebrnęła przez ostatnie kilkadziesiąt stron, żeby poznać Was trochę. Dziwię się sobie, że wcześniej tu nie trafiłam, bo problemy i pytania z jakimi borykałam się sama tutaj są na porządku dziennym (niestety), a co najważniejsze każda z Was po prostu rozumie, pomoże, doradzi i opierdzieli gdy trzeba.
My z mężem straciliśmy swoje dziecko 1.10.2008 fizycznie, natomiast 25.09 już wiedzieliśmy, że serduszko się nie wytworzyło i trzeba przeprowadzić zabieg. Mimo wszystko te parę dni jak ono jeszcze było we mnie do końca się łudziłam, że może, a nuż przy badaniu kontrolnym przed zabiegiem stanie się cud. Nie było cudu, była rozpacz.
Potrzebowaliśmy troszkę ponad rok, by podjąć decyzję o kolejnym dziecku. A raczej mąż potrzebował, bo ja byłam gotowa troszkę wcześniej. Choć w sumie raz byłam a za chwilę ogarniał mnie taki strach, że wolałam jeszcze poczekać.
A teraz jestem w ciąży ponownie. Serduszko bije. Jestem dalej niż poprzednim razem i po cichu jestem szczęśliwa i nadal się boję.
Najgorsze, że od świąt trochę choruję. Niby zwykłe przeziębienie, ale dla dziecka nie jest to dobre. Właśnie dzisiaj dzwoniłam do gina i kazał leżeć w łóżku i zapisał mi wapno, witaminę C oraz krople do nosa.
Jak wyzdrowieję to na badania progesteronu lecę, bo mam za niski i dostaję luteinę 4 tabletki dziennie.
Dziewczyny znacie jakieś domowe sposoby na pozbycie się przeziębienia? Kataru przede wszystkim a od wczoraj kaszel mnie dorwał, na szczęście sporadyczny póki co, ale niepokoi mnie i tak.
Póki co stosuję:
1) mleko, miód, masło
2) ubite żółtko z cukrem i zalane ciepłym mlekiem
3) sok z cebuli - cebula w kostkę zasypana cukrem - to na kaszel.
Super, że mogę tu z Wami być, bo mogę? :-)