zjola - nie uraziłaś mnie, każdy przeżywa to na swój sposób i tłumaczy sobie to też na swój sposób. Twoje słowa trafiają do mnie, ale ja wiem, ze Bóg jest z nami w każdym momencie naszego życia, nawet w tym okrutnym, złym niezłozumiałym - ciężko nam zrozumieć dlacezgo pozwala odejść naszym dzieciom, ale ja sądzę, ze zabiera do siebie te aniołki, które nie były gotowe na przyjście na świat, te które były zbyt chore by dać sobie radę na tym świecie. Tak naprawdę otacza nasze maleństwa opieką, gdy my nie jesteśmy już w stanie nic im dać.
Wiem, ze to nie jego wina, ze tracimy nasze maleństwa.
Mimo tego, ze tak bardzo wierzę w jego plan, w to, ze kiedyś czeka nas nagroda, to dziś nie wiem jak mam żyć, jak czekać na to gdy serce mojego dziecka przestanie bić, gdy przestanie tak kurczowo sie trzymać. To okrutne i niesprawiedliwe, jedyne co mnie potwornie złości to to dlacezgo nie odeszło nagle, dlaczego mam czekać .......... To straszne.
Wiem mam szansę sie pożegnać, ale boję się, ze niedługo oszaleję!!!!