Cześć dziewczyny!
Po 1,5 tygodniowej nieobecności na forum, nadrobienie Was zajęło mi dobre 1,5 godz. (ponad 30 stron...) Masakra! I po przeczytaniu wszystkiego nie wiem nawet co komu mam odpisać!
Na początku witam więc wszystkie nowe aniołkowe mamusie. Przytulam Was mocno i zapalam
[*] dla waszych maleństw.
Trafiłyście kochane do dobrego miejsca. Sama miałam okazję przekonać się o tym miesiąc temu... i wciąż się przekonuję :-)
Gratuluę też wszystkim nowo zafasolkowanym dziewczynom i trzymam wciąż kciuki za wszystkie staraczki
Ktoraś za Was, przepraszam, ale nawet nie jestem w stanie przypomnieć sobie kto (chyba
Agniesiar) zastanawiała sie kiedy najlepiej jest wrócić do pracy po zabiegu. Ja wrociłam po 3 tygodniach (2tyg. zwolnienia i 1tydz. urlopu) i teraz po 2 tyg. pracy wiem że była to bardzo dobra decyzja. Kontakt z ludzmi bardzo pomaga, czas płynie innaczej i pozwala jakoś choćby na chwile zapomnieć... (choć pamietać pewnie bedziemy zawsze...)
Choć zdarzją sie dziwne, przykre czasem sytuacje, ktorych właśnie sie bałam, ale na które byłam raczej przygotowana - typu -już parę osób głośno i szumnie składało mi gratulacje.... i musiałam je wyprowadzać z błędu :-( lub po dłuższym okresie niewidzenia mnie witało mnie radośnie słowami: "O i co tam słychać ciężarowka?" Eh....:-( albo sytuacja sprzed tygodnia, z imprezy piknikowo - grillowej w większym gronie, z dawno niewidzianymi znajomymi - "I co tam kiedy będziecie mieli dziecko?" A my tu świeżo po stracie.... :-( Eh... wiem, że większość nie wie, nawet że byłam w ciąży. Chcieliśmy poczekać z nowiną do początku 4 m-ca i wtedy właśnie to się stało...
ALe co tam... tyle osób ktore wiedziało... dziwi się stale, że ja się tak świetnie trzymam, że wyglądam tak kwitnąco.... na zewnąrz (a w środku.... wiecie jak to jest...)
Dziewczynki, a ja tu z takim pytankiem - w najbliższą środę minie 6 tygodni od zabiegu, a tu @ ani widu ani słuchu... Czy powinnam się martwić???!!!! Od tygodnia wyczekuję na jakieś bole brzucha, upały starsze były, a ja codziennie prawie do roboty z podpaską latałam, bo bałam się że w każedej chwili @ mnie zaskoczy, a tu wciąż nic.... Kurcze, troszkę się denerwuję, niby coś mnie pobolewa po prawe stronie... ale moze to ma jakiś związek z tą małą torbielą na jajniku, ktorą ginek stwierdzł na pierwszej wizycie kontrolnej?
Czy ktoras z was też czekała na @ tak długo...???
OLu*** - poruszyła mnei Twoja niedawna refleksja - że jest Ci przykro i zazdrościsz trochę gdy widzisz kobiety w ciąży, a tutaj z kolei - widząc pomykające suwaczki naszych wirtualnych koleżanek - strasznie się cieszysz. Widzisz, ja mam tak samo i też zastanawiałam się dlaczego tak jest. W zeszłym tygodniu dowiedziałam się o ciążach dwoch swoich bliskich koleżanek i zrobiło mi sie cholernie smutno... potem byłąm jeszcze potwornie zła na siebie że tak okropnie zareagowałam... Nie wiem, mam ostatnio w sobie jakiś taki irraconalny lęk, że wszystkie moje kumpele w najbliższym czasie zajdą w ciąże... a ja będę ostatnia.... Wiem to starsznie głupie...
Z kolei po 1,5 tygodniowej nieobecności na forum, z ciekawością i wielkim entuzjazmem wypatrywałam na forum wieści o nowych zafasolkowanych dziewczynach... Nie wiem czemu tak jest. Wy dziewczyny po prostu dajecie nadzieję!!!:-)
No i mam jeszcze jeden dylemat - teoretycznie za 2-4 miesiące zgodnie z tym co mówił lekarz, możemy z M rozpocząć starania... (muszę sobie jeszcze porobić badanka itd. ale jak mi w końcu wroci @, ale taki był plan...) no a tutaj teraz jakby z nieba spadło - dostałam nową bardzo ciekawą i dobrze finansowo rokującą ofertę pracy i ponoć mam duże szanse... we wtorek idę na pierwszą rozmowę.... Tylko nie wiem, co dalej - jeśli powiedzą TAK.... no to będę musiała zrezygnować z owszem może stresującej pracy, ale na czas nieokreślony.... a tam wiadomo najpierw 3-mc okres próbny... a potem nawet jeśli będzie umowa na stałe to chyba głupio tak od razu zachodzić w ciąże.... (???) a my choć ciąży, którą właśnie straciałam, nie planowaiiśmy jeszcze teraz, to tak bardzo zapragnęliśmy dzidziusia.....
Kurcze co mam robić (???), nowa lepsza praca jest nam b.potrzebna - na pewno bardzo podreperuje nasz obciążony kredytem budżet, ale wtedy o rok będziemy chyba musieli przełożyć starania o dzidziusia :-( a ja już byłam tak nastawiona.... Tym bardziej że piszecie, że po poronieniu czy po ciąży organizm jakoś łatwiej przyjmuje kolejną....
Boję się jeszcze jednego mam już 28 lat, nie wiem czy w przyszłym roku, gdy będę miała 29 lat nie będzie to za późny wiek na pierwsze dziecko...????
Wiem, że ja tak sama trochę o sobie, ale po tak długim czasie ciężko znowu mi się wbić....
Ściskam wszystkie gorąco!