Witajcie, jestem mamą 5 letniego kochanego urwiska i chcielismy z mezem drugie dzieciatko. zaszlam w ciaze w polowie sierpnia 2009 i niby wszystko bylo ok, w 7 tc widzialam jak bije serduszko mojemu aniolkowi ,w 8 tc bylam u mojej lekarki ktora stwierdzila ze wszystko jest ok. badania mialam ok, wiec kazala mi tyklo zrobic odczyn cumbsa bo mozemy miec z mezem konflikt serologiczny, zrobilam i czekalam na wynik i zaczelo sie. zaczelam plamic, szybko do szpitala i lekarz stwierdzil ze popekaly mi naczynka od nadzerki, spokojna poszlam spac. rano usg i lekarz stwierdzil ze mam martwa ciaza. zrobili hcg i kazali isc na sale, do nastepnego dnia w ogole nie pamietam co sie dzialo, bylam zamroczona doslownie. rano znowu beta hcg i nastepne usg, potwierdzilo sie najgorsze,,, zabieg mialam 26 pazdziernika.potem 4 miesiace z domu nie wychodzilam, leczylam sie u psychiatry............. ogolna masakra! teraz juz jest dobrze i chcemy sie znowu postarac ale ja nie wiem jak ja sobie poradze z tym strachem ktory moze przyjsc..... to moja historia.