Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij
troszkę mnie nie było, po długiej chorobie zmarł mój ukochany Dziadziuś... teraz mój Aniołek nie będzie sam, będzie ze swoim Dziadkiem...
przytulam nowe Aniołkowe mamy...
nie mam siły i brakuje słów by napisać coś więcej..
..i ciąglę krwawię tzn raz krwawię raz plamię...
Renia J- jak bedziesz po wizycie daj znac. napisz jakie tobie zalecił i czy coś zalecił.
Dziewczyny dziękuje za pomysł z tarczycą- dziekuję.
Ewelina trzymam kciuki....
Trzymam kciuki i leż plackiem .Dziewczyny jeszcze tu nie zamieściłam smska od Eweliny, która zaczęła krwawić i znalazła się w szpitalu.
Sms od Eweliny:
"Wróciłam do domu. USG nic nie wykazało, pęcherzyk jest, jakby leciutko zaznaczony Kruszek. Endo ładne. Zero krwiaka. Pozostało mi czekać do 8 października. Mam większą dawkę progesteronu. Nadal krwawię, mniej. Nic nie boli. Nie wiem co to będzie. Mam leżeć plackiem."
Trzymamy kciuki, musi być wszystko dobrze kurcze![]()



Olu**, do pracy wracam w sobotę i już trochę nie mogę się doczekać. Po poronieniu wróciłam dość szybko i rzeczywiście było mi lepiej przez to jakoś przejść. Ja po prostu nie mogę tak bezczynnie siedziećI kciuki zaciskam za Ciebie jak się da!!!!!
Ewelinka, musi byc dobrze!!!!
Kobietka22, dziękuję Ci bardzo. Jest mi lepiej trochę. Przed chwilą dzwonił do mnie mąż przyjaciółki, trochę z nim pogadałam co dlaczego i po co. Wypytałam o dziewczyny. Jutro chce je odwiedzić, jeśli mi nastrój pozwoli, bo nie chciałabym, żeby przyjaciółka wyczuła coś złego, że się ze mną coś dzieje. Może im szybciej zobaczę tego różowego bobaska to będzie lepiej. Przecież nie mogę się izolować :-( I może w końcu zbiorę się na poważną rozmowę z psipsiółką, bo do tej pory była w ciąży i nie chciałam jej denerwować...
Poza tym byłam dzisiaj na swojej terapii dla DDA i na szczęście mogę z terapeutką pogadać o wszystkim. Opowiedziałam jej o swoich uczuciach, wiele rzeczy mi wytłumaczyła i powiedziała, że postara się pomóc mi jakby zamknąć to przykre wydarzenie w pudełku i ruszyć dalej. Nie zapomnieć, ale nauczyć się z tym żyć..Bo ja sie po prostu boję, że w jakąś depresję wpadnę, a nie umiem o tym rozmawiać ze swoim mężem... Chciałabym, ale nie umiem mu otwarcie powiedzieć, co czuję...
I kurczę, wciąż jeszcze borykam się co zrobić z antykoncepcją, którą mam wypisaną na 2 miesiące po tej niby torbieli i braniu Lutenylu. Dzisiaj przyjęłam ostatnią tabletkę tego leku, czekam na @ i mam zacząć brać pigułki. Moja gin mówi, że jajniki się wyciszą i łatwiej będzie potem zajść w ciążę. Czasem ponoć antykoncepcja jest zalecana przed inseminacją. Zaś moja terapeutka powiedziała mi dzisiaj, że przez kilka lat nawet po pigułkach nie będę mogła zajść w ciążę... Dziewczyny na forum z kolei mają bardzo różne zdanie na ten temat, najczęściej złe, a ja wciąż nie mogę tego jakoś wypośrodkować i podjąć decyzji...
Może mi jeszcze ktoś pomoże, proszę?




