Ola**, nie strasz agnesssss... Uważać na siebie oczywiście, ale to nie musi być zaraz nie tak - moja ciąża z bliźniętami była akurat najfajniejsza pod względem fizycznego samopoczucia. Byłam nie do zajechania, brzuch mi zaczął wychodzić późno (w pierwszej ciąży bardzo szybko mi wylazł i był potem monstrualny) i dopiero pod koniec ciąży był naprawdę duży, a wcześniej nie ograniczał mnie wcale. Żadnych rzyganek, żadnych sensacji - po prostu olimpijska forma. I Bąble rodziły się ekspresowo, Bździągwy omal nie urodziłam w karetce, od pierwszych skurczów do jej pojawienia się nie minęła godzina. Z Chudym trochę gorzej bo ułożył się poprzecznie, ale to już sprawy techniczne i na później. Zdecydowanie łatwiej jednak rodziły się dwa mniejsze niż jeden duży.
Kamilaedi, gratulacje. To teraz nudnych 8 miechów i spokojnego rozpakowania.
As, jak babcie w kapcie, kopę lat. Niezła jesteś. Ja w proszku... Ostatnio full time w pracy, popołudniami lecę na pyszcz, teraz doszło jakieś choróbsko dożarte... Kurcze, zakupy zlecę sile męskiej chyba, ale muszę opracować dziś gryplan, ustalić menu i... oszacować możliwości. Kurcze, ja mam mało garnków i skończy sie przekładaniem gotowych potraw do słoików żeby móc przyrządzić kolejne... Ekstra na święta kupować garów nie zamierzam bo nie ma sensu. Ech... Warunki polowe. Czemu kaszel ma sprzyjać poronieniu? Pogoniłaś mi kota.
Daria, witaj. Jesteśmy na tym samym etapie, od paru dni też jestem przeziębiona bądź złapałam infekcję. Podobnie jak Ty wsłu****ę się w objawy ciąży i każdy cieszy a brak, nawet chwilowy przeraża - to chyba standard. Ponieważ jestem w kraju gdzie wszystko leczy się paracetamolem, pakuję w siebie czosnek jako naturalny antybiotyk. Jak do tej pory z marnym skutkiem. Na syrop z cebuli moralnie mnie nie stać - i bez tego rzygam niezwykle malowniczo.;-)Póki to trwa krótko, nie zamierzam panikować - u Ciebie to już długo trwa.