Onaxx, weź się raz a dobrze, spakuj, pochowaj takie rzeczy jak małe ciuszki, usg, ew. test itp. Kobieto, tak się nie da! Zamiast wychodzić z doła, Ty się w nim zakopujesz i mam wrażenie że robisz to z niejaką przyjemnością, że autodestrukcja jakiej się oddajesz w jakiś sposób Cię kręci czy to przez wymierzanie kary za wyimaginowaną winę, czy w ogóle przez wizję pogrążenia się w niebyt. Wiesz jak to się nazywa? To jest depresja. I to się leczy. Fizycznie nie boli, psychicznie bardzo, zwłaszcza początek terapii - potem jest już coraz łatwiej. Spraw sobie ten luksus, zrób coś dla siebie - znajdź terapeutę bo obawiam się że sama sobie nie radzisz, a forum też sobie nie poradzi. Ja wiem, że każdy ma swój czas przeżywania żałoby, ale mam wrażenie że Twoja żałoba jest wciąż tak samo świeża mimo miesięcy które minęły. Tak nie można.
Zosia... Nie wiem co powiedzieć... Nie umiem pojąć Twojego bólu, nie znajduję słów które mogłyby pocieszyć. Wiem, nie ma takich. Zostań z nami - każda z nas przyszła tu w smutku i powoli odzyskiwała życie, więc Tobie też się to uda. Płaczę razem z Tobą.
Isza, szybko zmieniasz zdanie co do świąt.

Wiesz co się dzieje? Tarczycę leczysz, tak? No, to hormony świrują - masz humory jak w ciąży i wahania apetytu... Standard. Zdanie zmieniasz też jak ciężarówka. Jak Twój mąż wytrzyma z Tobą teraz to ma zaprawę na przyszłą ciążę.
Karola, śliczna ta Twoja córcia. Słodka taka że tylko schrupać.