• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

Witam was dziewczyny :-)
klaczku odpoczywaj teraz duzo no i zycze Ci jak najszybszego powrotu do staranek...
Emy poczekaj jeszcze z pare dni i powtorz test jesli @ sie nie pojawi,czasem testy nie wykrywaja od razu....
U nas dzisiaj ok mezulek oglada TV a ja sie dzisiaj strasznie nudze dziewczyny,nie wiem co mam ze soba zrobic :eek: plącze sie z gory na dol i tak od rana :eek:
Zycze wam milej niedzieli dziewczyny :-)
 
reklama
Sabrina, nic tylko się do meza przytulic i obejzec z nim film! ;)

Tak tez zrobie z tym testem, chociaz sie zastanawiam czy nie zrobic bety, i byc pewnym na 100% czy ciaza czy cos sie pomieszało, wtedy przynajmniej mogłabym przejsc do działania. nie lubie czekac. Nie czuje sie ani na @ ani na ciaze. nic nie boli nie ciagnie, no oprócz jednego, piersi mam jak kamienie, co nie wyklucza zadnej z opcji.
Obawiam sie ze to badanie droznosci, ktore robilam na poczatku cyklu mogło cos pomieszac.

Kłaczek, z tego co napisałas wyglada na to ze sie oczysciłas. pozostaje ci tylko przezyc ten troche dłuzszy @ i bedzie po wszystkim. Czytałam własnie twoj przepis na schabik, i az mi zapachniało.. tylko ze tutaj nie mamy wieprzowiny :(
 
Emy- ja też tak miałam całkiem niedawno, normalny cykl 28-30 dni a w grudniu 42 dni! już się cieszyłam ze bog zdecydował za mnie i znowu mogę zostać mamą - ale test neatywny. Zapisałam sie nawet do gina zeby spr czy wszystko ok. powiedział ze sie tak zdarza- ze jakbym miała jeszcze takie problemy to spróbujemy farmakologicznie wyrównać cykl.
 
malwa, dzieki za odp. Ja biore clo, ktory reguluje cylke i owulację, więc nie powinno się tak zdarzyc, ze nie ma @
poczekam jeszcze troche i zobaczymy co sie wykluje
 
Emy, gdybym nie pojechała na Emergency z zamiarem wyżebrania czegoś p-bólowego, to pewnie i tak zjechałabym w domu i skończyło by się karetką. Poszło jak cholera, w życiu tak nie krwawiłam. Jestem po dwóch litrach wlewu dożylnego a dalej mam ciężki łeb i marznę w ciepłym pokoju. Z resztą... Na IP miałam ciśnienie 85/60 ale na oddziale poszło już na 155/110, czyli ruszył się zespół pokrwotoczny. Przerabiałam to po pierwszym porodzie i nie zalecam. Szybkie podanie wlewów pozwoliło uzupełnić "kanały" i ciśnienie zeszło na 110/65, czyli już powiedzmy znośnie. Duże rozwarcie między skurczowym a rozkurczowym ale to już się powinno samo unormować. Chciałam mieć to jak najszybciej za sobą i chyba sie właśnie tak udało - zobaczę co powiedzą jutro na scanie.
Wiem, ze wieprzowiny u Was nie ma - islam rządzi w końcu - ale... delikatne wołowe? Jakieś niestare, coś od polędwicy... W sumie nie tylko schabik w to idzie - ładnie się komponuje karkówka, łopatka... Może coś zbliżonego utrafisz? Baraninka odpada, nie ta bajka kompletnie.
 
Kłaczek ja przy pierwszym poronieniu też miałam straszny krwotok, z tym, ze ja miałam w domu, bo wiedziałam już, ze ciąża martwa i miałam się sama oczyścić. Jak mi się zaczęło to był już 12 tc. Pamiętam, że nie nadążałam zmieniać podkładów a i tak w końcu trafiłam do szpitala, bo już przez to wykrwawienie ból ze skurczy był nie do wytrzymania i prawie się słaniałam. Dali mi przynajmniej kroplówkę. A ponieważ nie wyczyściłam się do końca to i tak mnie zabieg nie ominął i anemia potem, ale dość szybko się zregenerowałam po tabletkach z dużą dawką żelaza. A i przy tamtej ciąży nie brałam luteiny. Ważne, że w porę trafiłaś na IP.
 
Gosia Lew, to ja miałam troszke inaczej - jak już zaczęło sie porządne krwawienie to skurcze osłabły i nie były tak częste. Na mój rozum to na początku była kwestia otwarcia szyjki, a jak już sie otwarła to skurcze przestały byc potrzebne i tylko służyły wypychaniu zawartości - lekko szło to i nie bolało tak mocno. Ten sam czas - 12-y tydzień... Też wiedziałam że chcę sama to załatwić, tyle że nie byłam pewna czy to co się dzieje jest w porządku i chciałam coś porządnie przeciwbólowego - nie mam natury męczennicy, poród "na żywca" jest dla mnie kwestią świadomości, ale w tym momencie nie widziałam powodu żeby się zwijać z bólu. Chodziło mi o jakieś piguły i chciałam wrócic do domu. W sumie dobrze że nie wróciłam... Ech... Teraz tylko żeby jutro okazało się że mamy klar... Tyle zostało z marzeń.
 
hej dziewczyny. U mnie dzisiaj na szczescie juz tego zoltego plamienia nie ma. Kamien spadł mi z serca. I dalej mysle czym to moglo byc spowodowane. Chciala bym uniknąc tego po raz drugi bo na zawal padne. Wierze ze tym razem bedzie dobrze. Jak przezyje 9 tydzien i 12 to juz bedzie z górki...
 
reklama
kłaczku.... jestem z Tobą myślami.... i tyle.. kurde dobiła mnie ta wiadomość.....
takie sytuacje odbierają nadzieję...
dobrze, że już prawie po wszystkim. Dałaś kopa swojemu organizmowi, że się tak szybko zaczęło oczyszczać- to ważne im szybciej tym lepiej, każdy dzień na wagę złota.
ściskam mocno was wszystkie!!!!
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry