kłaczek
Fanka BB :)
Ola**, teraz mam lekką zagwozdkę z tym "odczekiwaniem". Gdzieś to muszę skonsultować bo obawiam się powtórki jeśli faktycznie "puste jajo" może się powtórzyć "z pamięci komórek" - wtedy nie ma sensu fikać. Problem w tym że tu nie ma z kim na ten temat, chyba że uda się coś przy okazji scanu za tydzień zagaić. Jak dla mnie, możemy zaczynać jak tylko się uspokoi krwawienie bo jeszcze coś tam siąpi. Nie zamierzam czekać dłużej niż to konieczne - nie mam czasu na to po prostu. Rajmund uważa podobnie - dla niego to chyba metoda klina.
Żeby było śmieszniej, to w szpitalu powiedziano mi że owo "puste jajo" to kwestia jakości komórki jajowej, związana z moim wiekiem, a na necie wykopałam twierdzenie że "lekarz powiedział że mąż mi pustaka zapodał bez właściwego ładunku chromosomalnego", czyli lasce lekarz zeznawał że to kwestia jakości nasienia. I bądź tu człowieku mądry.
Żeby było śmieszniej, to w szpitalu powiedziano mi że owo "puste jajo" to kwestia jakości komórki jajowej, związana z moim wiekiem, a na necie wykopałam twierdzenie że "lekarz powiedział że mąż mi pustaka zapodał bez właściwego ładunku chromosomalnego", czyli lasce lekarz zeznawał że to kwestia jakości nasienia. I bądź tu człowieku mądry.
Ostatnia edycja: