• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

Kłaczku masz rację z tą bratową.

A my dalej diagnozujemy młodego!
Nie możemy wydębić skierowania na tomograf serca, bo fundusz nie podpisał umów z kardiologami!
Jedni lekarz zbagatelizowali dużą niedomykalność zastawki pnia płucnego a drudzy twierdzą, że to poważna wada serca! Ja chyba oszaleję! Co za kraj!
 
reklama
hejka,

wtrącę się choć tylko ostatnie posty przeczytałam. Jeśli chodzi o kochanie się po poronieniu (przed pierwszą @) zakaz wynika, jak na mój rozum z tego, żeby uniknąć infekcji. Wiadomo, że po poronieniu zwłaszcza jak był zabieg to pozostają rany, no i chodzi o to, żeby nic się w nie nie wdało.

a jeśli chodzi o to "jak już się skończy krwawienie" - u mnie po zabiegu była dosłownie jedna krwawa plama, potem tydzień cisza, i dopiero po tym tygodniu krwawiłam, a potem jeszcze z dwa tygodnie brudziłam

ale wiadomo, że każda swoją głowę ma i może zrobić jak uważa :-)


Kolibku, myślę, że Kłaczek dobrze zobrazowała problem. Rozmowa z Tobą o stracie jest dla Twojej bratowej przywoływaniem tematu, który każda ciężarna stara się jak najdalej odsunąć od siebie. Ja sama w pierwszej ciąży myślałam: "zdarzają się poronienia, ale mnie to nie dotyczy". wręcz gdy na grudniówkach 2009 przeczytałam, że jedna dziewczyna poroniła to myślałam bardziej w kategoriach "stało się" niż "straciła dziecko" :zawstydzona/y:
 
Ostatnia edycja:
Dziewczyny chyba macie z ta moja bratowa,nie mam pojecia jak ja bym sie w takiej sytuacji zachowala.dzieki serdeczne za otwarcie oczu.......:szok:bo jakby nie bylo to bylysmy zawsze blisko.czlowiek w rozpaczy widzi same czarne rzeczy.....sprobuje pogadac z nia przy najblizszej okazji.Dziewczyny jutro chyba bede testowac......boje sieeeeeeeeee...ide robic kopytka bo mloda zaraz sie obudzi........pozdrawiam
 
Cześć ,
byłam wczoraj u ginki . Moja cysta znikła więc cieszę się bardzo. Teraz nic się nie powinno zrobić bo jestem na Evrze i ona skutecznie blokuje produkcję pęcherzyków.
W kwestii starań u nas - nic , T zapomniał że idę do lekarza .... i już go o nic nie pytałam
czekam dalej

Przepraszam że dziś nawet nikomu nie odpiszę , ale jakoś tak , mam chyba gorszy dzień....:-(
 
Kolibku, tylko jak będziesz rozmawiać z bratową, to pamiętaj że są emocje z których zdajemy sobie sprawę, są takie które siedzą w podświadomości i są takie o których wiedzieć nie chcemy. Rozmowy o uczuciach bywają bardzo trudne. Życze powodzenia - jeśli zawsze byłyście sobie bliskie, warto zawalczyć o tę bliskość.
 
Hej Kobietki...
Anastazja ja po poronieniu kochalam się zaraz jak się skońcyły plamienia /oczywiście z gumką/ bo jakoś tak miałam na to parcie, owszem bałam się infekcji ale stwierdziłam że niewiele jest rzeczy które mogą spowodować gorsze samopoczucie niż mialam...

a ja niedlugo będę was rzadziej odwiedzać, od poniedziałku wracam do pracy a pracuję 10-18 plus dojazdy plus moja Lila że na pewno będzie mi trudno tu zaglądać ale postaram się...chociaż raz na parę dni...z tą pracą to też tak dziwnie, szef mnie z góry uraczył jakimś szkoleniem a ja mam ten wysyp na twarzy i wstydzę się ludziom pokazywać...rany jutro znowu idę do dermatologa, biorę już antybiotyk ale może coś jeszcze do smarowania mi przepisze...do poniedziałku muszę pozbyć się tego dziadostwa...
a co do staranek...wiecie co, poprzednia stracona ciąża była dla mnie wielkim zaskoczeniem i taka niewiadomą od samego początku, mamy problemy jak pewnie większość i nie było dnia żebym się wtedy nie zastanawiala jak sobie poradzimy w tym wszystkim...ale poronienie znowu spowodowało to, że pragnę znowu mieć dziecko, znów przeżywać wszystkie radosne chwile zw z ciąża a potem z macierzyństwem...to co się stało uświadomiło mi jak bardzo potrzebuję jednak dziecka /będąc w ciąży nie byłam tego taka pewna/ale...zawsze jest jakieś ale...nie wiem jak o tym gadać z mężusiem...on zawsze romawiał o dwójce ale zazwyczaj był tekst że nie teraz, no wiecie jak to jest...może za dwa lata.a teraz zaczął oglądac pieski, co znaczy że nawet o tym nie myśli....no rany...znam czlowieka tyle lat już a nie potrafię z nim pogadać o tym co mnie gryzie...a może po prostu boję się z góry mi powie nie...a przecież go siłą nie zmuszę......o rany, chyba się upije i wreszcie z siebie wygarnę...:dry:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry