nerowercia
Wiara, Nadzieja, Miłośc!!
Witajcie dziewczyny!!
Dawno tu nie pisałam ale zaglądam do was często i staram się nadrabiac zaległości, fajnie że jesteśmy wszystkie razem i każda tu może opowiedziec co ją tak naprawdę boli. No i ja tak Was czytam no i też chcę się troszkę wyżalic. Już pół roku prawie minęło odkąd mój Aniołek odszedł od nas cały czas staramy się o fasolkę i nic nie wychodzi :-(już różne myśli chodzą mi po głowie, że może podczas czyszczenia może coś mi naruszyli.... ale jak byłam u Gina sprawdzic czy wszystko ok to nic nie powiedział, że coś jest nie tak, więc chyba problem leży w mojej głowie. Myślałam ,że z czasem będzie mi łatwiej i szybko zajdę w ciąże i nie będzie tak bolec utrata poprzedniej ale niestety:-(Boli jak cholera i z dnia na dzień myślę coraz więcej a zwłaszcza że szłam równo z ciążą kuzynki ona teraz się cieszy 31tyg i brzuszek taki ładny-duuuży a mój....:-(Aj i jeszcze poprosiła mnie bym została chrzestną jej maluszka- zgodziłam się ale nie wiem czy dobrze zrobiłam bo jest mi strasznie ciężko nie wiem czy dam radę trzymac to dziecko z myślą że dokładnie teraz trzymałabym tak swoje- ja pierdziele nie dam rady !!! Jakoś lżej się zrobiło na sercu jak się człowiek wyżalił.
Karollcia Gratuluję Ci z całego serca -Życzę duuużo zdrówka Kochana.
Dawno tu nie pisałam ale zaglądam do was często i staram się nadrabiac zaległości, fajnie że jesteśmy wszystkie razem i każda tu może opowiedziec co ją tak naprawdę boli. No i ja tak Was czytam no i też chcę się troszkę wyżalic. Już pół roku prawie minęło odkąd mój Aniołek odszedł od nas cały czas staramy się o fasolkę i nic nie wychodzi :-(już różne myśli chodzą mi po głowie, że może podczas czyszczenia może coś mi naruszyli.... ale jak byłam u Gina sprawdzic czy wszystko ok to nic nie powiedział, że coś jest nie tak, więc chyba problem leży w mojej głowie. Myślałam ,że z czasem będzie mi łatwiej i szybko zajdę w ciąże i nie będzie tak bolec utrata poprzedniej ale niestety:-(Boli jak cholera i z dnia na dzień myślę coraz więcej a zwłaszcza że szłam równo z ciążą kuzynki ona teraz się cieszy 31tyg i brzuszek taki ładny-duuuży a mój....:-(Aj i jeszcze poprosiła mnie bym została chrzestną jej maluszka- zgodziłam się ale nie wiem czy dobrze zrobiłam bo jest mi strasznie ciężko nie wiem czy dam radę trzymac to dziecko z myślą że dokładnie teraz trzymałabym tak swoje- ja pierdziele nie dam rady !!! Jakoś lżej się zrobiło na sercu jak się człowiek wyżalił.
Karollcia Gratuluję Ci z całego serca -Życzę duuużo zdrówka Kochana.
) i tak sie to kręci już drugi rok. Gdzie w tym dziecko? Radzi sobie jak moze, a sama wiesz jak często reaguje agresją... Drugi temat to nauczyciele wspomagający, jak często zupełnie nieprzygotowani, bez chęci, zeby pomagać... Temat rzeka... Wiesz ja uwielbiam ten zawód, poznałam w szkole mnóstwo cudownych osób- nauczycieli, ale niestety wciąż poznaję takich, że szkoda słów.. Zwyczajnie przerażonych, myślących, ze w szkole powinni być tylko zdolni, grzeczni uczniowie, a rzeczywistość zupełnie inna. Wiem, ze praca z Kuba nie jest łatwa, nie jest łatwa ani dla Ciebie, ani dla nauczycieli, ale życzę ze byście spotykali na swojej drodze ludzi z powołaniem, ciągle wierzę, ze jest takich sporo. Powodzenia.
