Witam w dniu Naszego Święta i z tej okazji życzę samych dobrych dni... jak najmniej łez- chyba, że tych ze szczęścia, jak najwięcej uśmiechów- tych nie przez łzy!
Kłaczek, obejrzałam wszystkie nagrania i jestem przerażona...biedny dzieciak...a ta baba- szok- matką jej nie nazwę bo na to nie zasługuje...jak bym dorwała to bym jej nogi z d...wyrwała...a narosły we mnie takie nerwy, że szok jaki ten cholerny świat jest niesprawiedliwy... my- kobiety, które pragną, kochają całym sercem- przechodzimy przez piekło... a takie baby- rodzą zdrowe dzieci i robią z nich worek treningowy... biedny maluch...

((
przepraszam, że się nie odzywałam ale na te 3 dni zamknęłam się w swojej skorupce... 4,5,7... w te dni czuje się jak... nie wiem nie umiem tego opisać, ale myślę że wiecie o co mi chodzi...
Z dobrych wieści to byłam wczoraj u dżina. Obejrzał wyniki badań- stwierdził, że są książkowe, cytomegalię kazał powtórzyć za 3m-ce, okazało się, że moje plamienie w 22dc to była @, bo wczoraj widać było w lewym jajniku piękny pęcherzyk 19mm. Pan dr kazał iść do domu i się kochać... Dokładnie obejrzał macicę- powiedział, że jest wygojona i nie ma śladu po ranie po łożysku- wszystko zagojone. W poniedziałek- to będzie 21dc mam zrobić progesteron i LH. Dodatkowo krzywą cukrową. Recepta- myśleć pozytywnie. Żeby tak się dało... wcisnąć guziczek i już jest OK... Dobrze, że pogoda taka wiosenna...
agnessss- piękny prezent na Dzień Kobiet... no to teraz szczęśliwych 8 miesięcy(bo jakiś miesiąc masz już z głowy) no i szczęśliwego rozwiązania i rozkrzyczanego, różowego dzidziusia!!!! ;-)