kłaczek
Fanka BB :)
Wiesz, co? Tez nie uznaje tzw. bezstresowego wychowania bo u nas z tego bezstresowego w zasadzie konczy sie rozmowa na biciu wlasnie, a ja uwazam ze d...nie szklanka i czasami (ale w wyjatkowych okolicznosciach) klap w tylek moze dzieciaka postawic do pionu. Ale - jak mowisz - najpierw musi byc uprzedzony, a potem nalezy z dzieckiem pogadac na spokojnie. A nie klap zamiast rozmowy. Ktos kiedys powiedzial, ze klaps jest tylko wyrazem naszej bezsilnosci, ze zdarza sie, kiedy to nam puszczaja emocje. Pewnie racja. Moi czasem obrywali klapsa w tylek, ale rzadko, natomiast nie wyobrazam sobie takiego ublizania jak tam odchodzi, gnojenia dziecka rowniez werbalnie, ponizania. Ten dzieciak nauczyl sie juz zaprzeczac wlasnym uczuciom, byle sie nie narazic a co mysli o matce, to juz osobna bajka - ladnie sie nagralo.





