IZW, mam Prenatal, bo kupilam rok temu jak stwierdzilam ze w ciazy jestem, ale jak zobaczylam jakie dawki witamin to ma, to mi przeszlo. Nie wiem czy lepszy jest niedobor czy przedawkowanie. Zwlaszcza wit A - 150% dziennego zapotrzebowania. Prenatal jest zalecany kobietom w ciazy - jak to sie ma do ostroznosci z wit. A wlasnie? No to zre grzecznie dostepny tu w kazdym markecie kwas foliowy 0,4mg i jest cacy.
Papieroski... Cos Ci opowiem. Wtedy, po sylwestrze, mielismy nie palic oboje. Wiem, to ja to wymyslilam, ale Rajmund swiadomosc "zdrowotnosci" nalogu mial. No i nie palilismy twardo, chlopina mi sie na gumy przerzucil (DO ZUCIA - bez skojarzen mi tu prosze bezecnych) i jakos gralo. Mielismy znajomych - ona moja stara kolezanka, on jej wiezo hajtniety maz, z reszta kierowca TIR co jest istotne, w dodatku z niesamowitym talentem do pakowania sie w klopoty. Taki duzy dzieciak, po ktorym czesto musiala zona niezly bajzel sprzatac. No i dowiedzialam sie (Rajmund sie wygadal) ze ow maz mojej kolezanki spuszcza paliwo - po prostu sprzedaje na lewo pewna czesc paliwa, co jest procederem popularnym, ale mozna wpasc jesli auto jest dobrze wymierzone i pieprzenie o "oszczednej jezdzie" ozna sobie w majtki wsadzic. Poniewaz gosc ciagle mial jakies przepaly w pracy, zmienial prace, tu mu nie wyplacili, tam jeszcze nie zarobil i oni naprawde mieli pod gorke, a ona nie miala skad nalatac, powiedzialam jej jak sie sprawy maja - zeby spokojnie pogadala z mezem bo jak poleci z nastepnej roboty i to z metka zlodzieja to zeby w sciane, a mieli juz na stanie male dziecko. No i meska solidarnosc... Maz wykrzyczal jej ze ja to mysle ze moj Rajmund taki swiety, a robi mnie w ch... od miesiecy, ze pali po kryjomu a ja mu wierze... Kolezanka mi to przekazala. Wtedy poklocilam sie z Rajmundam. Nie o to ze pekl, tylko o to ze pali po katach jak gowniarz. Czasem mi zalatywalo od niego, ale mu wierzylam, sadzilam ze jak cos to mi powie. Polecialam po znaczeniu zaufania, po oszukiwaniu sie... Powiedzial ze tak bardzo sie cieszylam kazdym dniem sukcesu... A jak czulam sie dowiadujac sie ze mnie oszukuje? Ze bylabym zla i byla by awantura... A czy dal nam szanse obejsc sie bez awantury? Skonczylo sie prosto - biedaczek z wlasnego mieszkania wychodzil przed blok jak chcial zapalic, ja staralam sie zeby palil jak najmniej. Rzucil fajki rok pozniej, kiedy przyjechalam do niego na caly miesiac, nie chodzil do pracy, bylismy ciagle razem, a ja fuczalam jak tylko chcial zajarac. W tym czasie nie zapalil ani jednego papierosa - po prostu zaczal.
Lopop, jestes druga rodzina potwierdzajaca teorie co drugiego pokolenia. U kolezanki meza tez tak jest, ale w meskiej linii. Ciekawe...
Zjola, szykuj sie szykuj! Na zlotach fajnie sie zachodzi.
Skory masz? Bo motorek macie raczej pod skorzana ramoneske i ew. skorzane spodnie (motocykl to jedyna okazja kiedy skorzane spodnie nie sa wiocha). Zadbaj o buty na sztywnej, twardej podeszwie - taka podeszwa rozklada nacisk podnozka na cala stope i nogi nie bola po dluzszej jezdzie. Ja mam na motorek niskie botki-kowbojki na skorzanej podeszwie, przy czym podnozki fajnie wchodza pod niski obcas i jest naprawde wygodnie. Koniecznie rekawiczki - na lato moga byc skorzane mitenki, dobrze sie sprawdzaja, chronia lapki przed otarciem na chwytach. Mnie uratowaly lapki przed otarciem na asfalcie - mam ladnie zdarta prawa rekawiczke, a dlon pozostala cala. Poza tym obowiazkowo cos od deszczu - zajefajne sa spodnie rozpinane po bokach z gory na dol bo sie je wygodnie wklada i zdejmuje. Kurtka-sztormiak, nakladki na buty i rece. Deszcz na motorze daje w d... podwojnie. Raz wracajac z KRK (z pracy) zaliczylam duza burze (lalo pelne 60 km) i silne ochlodzenie. Mialam (nie ma to jak fundamentalna glupota) spodnie, T-shirt i balerinki bo rano bylo slonecznie i cieplutko. Wracalam do domu ponad 3 godziny zamiast jednej,(objazd byl dodatkowo bo cysterna w row poszla, ale z racji dygawki nie moglam jechac w normalnym tempie) po drodze zatrzymalam sie na stacji paliw zeby zatankowac, obcieknac i opanowac drgawki. Pan na stacji uprzejmie powiedzial zebym sie nie martwila, on sobie posciera. Deszcz zalewal szybe w kasku, tlukl bolesnie po golych ramionach, swiatla jadacych z naprzeciwka samochodow rozpraszaly sie na kroplach na szybie kasku i walily po oczach. Brrr... A wystarczylo wrzucic sztormiak do bagaznika.
As, najlepszego! Niech Ci sie marzenie za rok spelni.