• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

lina, kochana myślami jestem z tobą. mam nadzieje ze trafiłas do szpitala i tam sie tobą dobrze zajmują....

cholera jakie to trudne, a niby tylko pierwszy trymestr zagrozony... akurat!

As, bardzo mi przykro, nie wiem czy lepiej wiedziec ze bliska osoba odchodzi i oglądac ją taką bezsilną czy zyc w niewiedzy. Przed wami ciężkie dni.. Mimo wszystko pozostaje nam wierzyc, ze skoro twoj tata ma siłę walki pokona też i ten kryzys. siła umyslu czyni cuda


U nas ok, bez szału, czekam z utęsknieniem na mój nowy obiecany piekarnik;-) odkąd zrobilismy kuchnie nie zdazylam kupic piekarnika i mam dziurę w meblach, ale juz upatrzylam jeden aristona, maz obiecal ze kupi, choc drogi. cięzarnej sie nie odmawia, a ja juz tak tęsknię za pieczeniem..

Duzo spie, duzo jem, brzuch rosnie, zamowilam w necie troche ciazowych ciuchów, ale musze troche na nie poczekac zanim do mnie dojdą.
Znowu jakas burza piaskowa się kula po niebie, cholercia, jutro odkurzanie chaty:angry:

buziaki!
 
reklama
IZW, zwykla maka, pszenna. Po prostu ziemniaki sie czesciowo scedza (zostawiajac naprawde niewiele wody) i do tego laduje make ubijajac/ugniatajac ziemniaki az powstanie jednolita masa. Po ostygnieciu ona sie daje sie kroic nozem i zachowuje ladnie ksztalt - jest gladka, ale zwarta. No i takie plastry obsmaza sie na patelni, obowiazkowe skwareczki. Ja to znam z kielecczyzny. Chleb... Nie da sie inaczej - tu chleb to taka bielutenka wata, z iluzja skorki. Zeby to posmarowac czyms twardszym od miekkiego dzemu, to trzeba przez toster przepuscic bo sie rozlazi. Potrafilismy w trojke wrabac bochenek tego wynalazku zagryzajac zupe, wiec sobie wyobraz - kromke jakby poskladal to by pewnie do pudelka po zapalkach spakowal. Masakra. Jest swietny na tosty i grzanki, ale to by bylo na tyle. Zeby moc zjesc normalny chleb, zaczelam piec - w Polsce tez czasem pieklam ale z kaprysu, tymczasem tutaj to koniecznosc. Nauczylam sie robic i przechowywac zakwas, nauczylam sie tez kisic zur - jak czlowiek musi to sie okazuje ze rzeczy ktore uwazal za cholernie trudne, w istocie sa banalnie proste.

Nie wiecie co u liny? Ma z nia ktos kontakt poza netem? Cholecia, powinnysmy miec jakis uklad kontaktow pozainternetowych typu "jedna ma tel do drugiej, druga do piatej, ale w sumie kazda do kogos ma". Denerwuje sie jak diabli, kucam przy lapku od rana, ledwie zakupy oblecialam biegiem, zaraz nerwicy dostane i to przeziebionej. Wrrr...

Kukumelooo, cokolwiek chcialas powiedziec, chyba nie do konca sie udalo.;-)
 
Ostatnia edycja:
klaczek tez sie martwie, ale jesli sie nie odzywa to pojechala do szpitala. pozostaje tylko wierzyc ze ja tam podtrzymuja i z ciaza ok a nie kazali jej rodzic przez to krwawienie
 
Emy, ja wiem ze pewnie jest w szpitalu, ale... czy dziecko zyje? Czy wszystko jest ok? Czy na przyklad nie odkleja sie lozysko i stad krwawienie? Ja mam 100 mozliwych scenariuszy w glowie i... cholera ciezko mi o wesole bo ja z tych co od razu panika i czarne barwy. Zwlaszcza ze zwykle im bardziej chce zeby bylo dobrze, tym bardziej sie pieprzy. No to robie nerwami i czekam na wiesci.
 
wiem, bardzo się o nią martwię i tez mam w głowie tysiące scenariuszy, pamiętam moją akcję w poprzedniej ciąży też w 21 tygodniu. Pamiętam, ze tez jak lina pozarłam sie ze swoim dzien wczesniej... Krwawienie w tym okresie nie wróży nic dobrego. Boję się o nią jak cholera, ale pozostaje miec nadzieję
 
Dziewczynki witajcie.
Ja też się boję o linę ,ale ja krwawiłam i miałam skurcze od 22 tc.
Udało się zatrzymać i wytrzymałam do 35 tc.:tak:
Miejmy nadzieję ,że tu też się uda.
Trzymam kciuki.

Z moim tatulkiem jest gorzej.
Od rana nic nie zjadł ,oprócz banana ,którego mu wczoraj zostawiłam...
Mama jak pojechała do szpitala to doznała szoku normalnie..:szok::szok:
Leżał jak natka piertuszki i nikt do niego nie przyszedł od obchodu :wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:
śniadanie stało na stoliu ,a obiad akurat zdążyli podać.
Nikt się nie przejął ,że on nic nie zjadł.
Nikt go nie zaprowadził do łazienki :no:
No horror jakiś normalnie..:wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:
Nastawiłam trochę mamę ,żeby poszła do lekarki dyżurującej i coś w końcu żeby mu pomogli.
Mama zrobiła trochę zamieszania i tata dostał leki przeciwwymiotne ,kroplówkę na wzmocnienie i leki przeciwbólowe .
Można ? -można :crazy::crazy:
tylko trzeba się wykłócić :wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:
Mama jest do 17 ,potem jadę ja z mężem.
Wydaje mi się ,że tata powoli zaczyna szykować się do ostatniej jego drogi.
Drogi do Pana ,na wieczny spoczynek...:-(:-(:-(
Teraz to już musiałby nastąpić jakiś cud ,żeby tata z tego jeszcze wyszedł....
 
Emy, As, ja mam schize na haslo krwawienie - sorry, chiba to sie uraz nazywa.
As, to co opisujesz jest zupelnie normalne w szpitalu - jak nie zrobisz malej trzody to Cie maja w nosie. Cholera, koszmar jakis. Aneta, wiem ze to ciezkie i trudne, ale kochajac kogos, trzeba pozwolic mu odejsc w spokoju. Akceptujac ten moment w zyciu. Wiesz czego Ci zazdroszcze? Ze mozesz sie pozegnac ze swoim tata - ja ze swoim nie moglam. Zaginal, szukalismy go przez tydzien - policja, znajomi... Wyszedl jak co dzien do klubu (akwarystow) i nie wrocil. Znalazl go jeden z mlodych hobbystow, ktory wiedzial ze tata ma takie "swoje miejsce", gdzie lowi rozwielitke na zywy pokarm dla swoich rybek. Tata musial miec atak (byl epileptykiem) i utonal w wodzie nie siegajacej kolan. Bylam wtedy w 4 miesiacu ciazy - nie zobaczyl wnuczki.
 
Dzięki, dzięki, dzięki Wam Dziewczyny za wsparcie! Od razu napiszę, że jest OK!!!:-D Przepraszam,że dopiero teraz daję znać, ale wczoraj wg również Waszych zaleceń szybko udałam się do szpitala. Miałam ogromne obiekcje, bo już przeżyłam trochę uprzejmości ze strony służby zdrowia w naszym mieście i wolałam się poważnie zastanowić, zanim podjęłam decyzję.:-(
Dotarłam do szpitala po 21 i położono mnie od razu na oddział :szok: Zbadana zostałam gdzieś dopiero około północy, ale wcześniej dostałam leki na podtrzymanie. Przeżyłam koszmar kiedy pielęgniarka - nie położna zabrała się do słuchania tętna płodu i nie mogła go wysłuchać. Omal nie umarłam. W drodze na oddział łzy lały mi się jak grochy :-( Tu już położna jeszcze raz podłączyła mnie pod machinę i wysłuchała tętno 156 maleńkiej. Odetchnęłam z ulgą, ale jeszcze nie mogłam się doczekać USG. Doktórka stwierdziła, że wszystko jest w porządku, ale po badaniu okazało się, że mam jakiś polip u wejścia do szyjki i może to z niego, ale pewna nie jest... I znów dodatkowe leki i do odpoczynku... Całą noc nie spałam. Pani, która leży ze mną jest przeziębiona i duje jak chłop, no a poza tym pełno myśli miałam w głowie. Ostatecznie zdrzemnęłam się godzinę z papierem toaletowym w uszach :zawstydzona/y: O 6 rano znów badanie tętna, które gdzieś słabo słyszalne jest, ale jest i tylko słychać jak mała mi po brzuchu śmiga... Krew i mocz utoczony i tu raczej dobrze, ale nadal erytrocyty w moczu i nadal ślady krwi na papierze toaletowym. Zatem leżę tak na płask i chodzę siku tylko. Mąż przywiózł mi dopiero teraz lapka i mogę Wam zdać relację. Poleże tak do poniedziałku, jeśli będzie oki... Już się w końcu trochę uspokoiłam. Jeszcze raz dzięki za wsparcie. Kochane jesteście milion dolców albo i więcej!
 
reklama
No to lez - kurcze, lezenie to jescze pikus. Moze faktycznie to tylko polip - dobra wiesc. Co do uprzejmosci sluzby zdrowia - jak Ci pisalam, nie dawaj sie zlac za cholere. Kurcze, nie ma tak ze odesla Cie z niczym, bez badan. Spokojnie teraz, wyluz i lezysz sobie, a ja za Ciebie pobiegam. Na stepperze, zeby norme wyrobic.:-D
Cos, co mi wywalilo galy - maly ma poltora roku:http://biertijd.com/mediaplayer/?itemid=27297

Ten tez jest niezly: http://biertijd.com/mediaplayer/?itemid=27378
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry