witajcie, u mnie z pierwszą ciążę powiedzieliśmy bardzo szybko wszystkim, fakt że nic się nie działo, tym razem wiedziało tylko parę osób, w pracy dowiedzieli się dopiero jak trafiłam do szpitala, oczywiście było wielkie zaskoczenie, gdyż nie chciałam jeszcze dziecka, mamy bardzo malutkie mieszkanie, mój Jarek teraz pracuje, ale umowę ma tylko do lipca, i chcieliśmy dopiero jak będzie wiadomo co dalej. Co nie oznacza, że jak zrobiłam test to się nie cieszyliśmy, bo radość była ogromna. Oczywiście od razu zaczęłam myśleć co i jak zrobić, żeby zmieściło się łóżeczko, ciuszków nie musiałam dokupywać gdyż mam po pierwszym a i wspomniana szwagierka by wsparła. Wózek też już był wypatrzony

najgorsze jest to, że muszę przejrzeć małe ciuszki dla szwagierki, obiecałam jej jak byłam jeszcze w ciąży, żeby miała rozeznanie co ja mam, co ona po pierwszym ma, co musi dokupić, ale chyba dam jej te reklamówki żeby sama sobie przejrzała, chyba nie dam rady.
A wiecie co jest najgorsze, że ona i jej mąż w ogóle nie cieszą się z tego dziecka, podchodzą do tego tak oschle, że mnie trafia, tym bardziej, że okazało się, że to drugi chłopiec. Za pierwszym razem też byli zawiedzeni, ale nie aż tak

i gdzie tu sprawiedliwość?????????