oj widze ze znów kuchenne rewolucje

i to jakie hehe mi sie taki wielki pulok kojarzy od razu z Jasiem Fasolą
aż mi jakos nieswojo z moim menu na dzisiejszą objado-kolację hehe kotlet/ziemniaki i mizeria brzmi przy tym jak "zupka chińska"
słońce zaprasza na dwór, ale jak sobie radosnie wyszłam z kawką na balkon i dostałam w pysk zimnym wiatrem to aż sie zdziwiłam

mam nadzieje tylko ze mi moje kwiotki niepoobmarzają

termometru nie mam i zacofana jestem infometeo tez raczej nie ogladam - jak w średniowieczu
Balbina co do tego filmu, przypisywałam swoje uczucia do odczuć tych ludzi, zachowanie osób postronnych i cała masa różnych zdarzeń też mi jakoś wyciskała łzy z wiadomych względów, ale dziś rano juz po napisaniu tamtego posta pomyslałam o tobie i twoim syneczku. To jest fest cięzki emocjonalnie film zastanowiłabym się dwa razy gdybym przeczytała chociaż recenzję, ale nie żałuję. Tobie napewno będzie ciężej go obejrzeć jak sie zdecydujesz.
Lilijanna ja sie wcale nie poczułam zaatakowana, tylko bodło mnie to że mogę być w przyszłości źle zinterpretowana - czy jak to nazwać, w każdym bądź razie ty mi to uświadomiłaś. Każda z nas pomimo iż przeszłyśmy praktycznie to samo ma różna równowage emocjonalną choc odczucia są podobne mogą sie wydawać skrajnie inne, a jak dopiero będą interpretowac "moje przyszłe zachowanie w ciąży" osoby niewtajemniczone - tzn takie które nic tak na prawdę o tym nie wiedzą bo nie straciły maleństwa. Co zrobić czasem każde słowo boli choć przeciez nie chciałaś mnie i nikogo urazić wiem to przeca doskonale. Twój stach był dodatkowo spotęgowany, ale wszystko dobrze sie skończyło i nie miej wyrzutów sumienia tym "nie cieszeniem się" bo poprostu bałaś sie o swoją córcię jak każda matka boi sie o życie swojego dziecka, ja bynajmniej tak to rozumiem i odczuwam.
Czytałam twoje wcześniejsze posty i wiem jak dużo przeszłaś i jak było ci cholernie trudno.
Ja sobie chodze z moimi cegłami w kieszeni z nadzieją że nie przybędzie następna i ze te które teraz noszę staną sie w efekcie solidnym fundamentem do ziemskiego macierzyństwa