Ja jestem pięknym przykładem, że można. Pierwsze cc, rok przerwy, nie zachodzę w ciążę 2 lata, badania różne. Wnioski: lekka niedoczynność, cukrzyca II typu (cukrzyca ciążowa z pierwszej ciąży została), wiek 37, rezerwa AMH 0,6. Monitoring cyklu, stymulacja clostibegyt, nasienie dobre, niepękają pecherzyki więc zastrzyk pregnyl. Nie udaje się kilka miesięcy więc w klinice proponują bardziej zaawansowane: inseminacje a później in vitro z racji wieku i AMH nędznego. Ale nawet z in vitro dają mi 15% szans. Przypomniałam sobie że nie było sonoHSG bo drogie badanie i zwlekałam mając nadzieję że się sama ciąża pojawi. Lekarka robi mi badanie: wychodzi że oba jajowody niedrożne. Laparoskopia diagnostyczna, nic nie znaleźli złego i udrożnili oba jajowody. Idę na kontrolę w pierwszym cyklu po laparoskopii, owulacja się zbliża, piękny pecherzyk, starajcie się państwo. Wypisuje recepty na leki do stymulacji od następnego cyklu i inseminację. Już nie były potrzebne

Idę na wizytę z podwyższoną betą ale dosyć niską więc jeszcze boję się wierzyć. Lekarka bardziej zdziwiona niż ja jest ciąża... I śpi taki słodki chłopczyk koło mnie teraz. Życzę wszystkim żeby Wam się udało.