reklama

Ciężarne na Wyspach

reklama
No wlasnie, przez grzyba musielismy sie wyprowadzic ze starego mieszkania, nie pomagalo nic! W pewnym momencie byl na kazdej scianie juz nawet nie mialam sil tego czyscic. I od tego mnie gardlo bolalo co rano i zatkany nos mialam a jak tylko wszylam z domu to wszystko ok. Narazie na szczescie na nowym mieszkaniu mamy spokoj, ale i tak musimy sie przeprowadzic do czegos wiekszego, w koncu niedlugo przybedzie nowy czlonek rodziny.
 
Grzyb to tu normalka, my teraz robilismy remont u dzieci w pokoju, do cegiel sciagnelismy wszystko pol sciany tam gdzie byl grzyb. Narazie grzyba nie widac, mam nadzieje ze nie wyjdzie.
 
Ja wlasnie wietrzylam i grzalam, nie oszczedzalam bo jestem zmarzluch a i tak to ciulostwo wyszlo. Probowalismy to wyczyscic bleachem i pomalowalismy farba na grzyba i byl spokoj na kilka tygodni po czym znow wyszlo. Mnie sie wydaje, ze jak jest kiepski budynek, wentylacje i okna to nic nie pomoze. Teraz jestem przeczulona na to, ogladalismy juz dwa domy i w obydwoch zauwazylam grzyba w katach i podziekowalam. Dobrze, ze do maja duzo czasu to na pewno sie cos znajdzie.
 
My tez mamy pochlaniacz wilgoci. Swietna sprawa. Szczegolnie na jesien zimę. Przydaje sie w pomieszczeniu gdzie sie suszy urania i kuchni. Mozna sie zdziwic ile takie urządzenie moze zebrac wody ciagu nocy!! I rzeczywiście obniza wilgotnosc w domu bo widze po pomiarach jakie pokazuje termometr ze wskaźnikiem wilgotności. No ale oczywiście trzeba pamiętać o grzaniu i wietrzeniu bo to najlepszy sposob na grzyba.
 
U nas wychodzi w lazience chociaz wentylator chodzi i okna sa otwierane nawet w zimie, po prostu co roku czyscimy i malujemy, ale okna tez paruja. W zminie raczej nie bede suszyc w domu, juz zaczelam suszyc w suszarce trudno zaplace ale i pracy sobie oszczedze z wieszaniem ciuchow
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry