motylek24
Fanka BB :)
a nie możecie choć na chwilę wejść z dzieckiem? Nawet niech to będzie po 15 minut. Współczuję.zadzwonili przed chwilą że się zanosi, nie chciała nic zjesc.Maz ja odbiera za chwilę. Ech..lekko nie będzie.
Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij
a nie możecie choć na chwilę wejść z dzieckiem? Nawet niech to będzie po 15 minut. Współczuję.zadzwonili przed chwilą że się zanosi, nie chciała nic zjesc.Maz ja odbiera za chwilę. Ech..lekko nie będzie.
byly 3 dni adaptacji z rodzicami po 2h. Dziś 1 raz została sama. Z tym nie wchodzeniem to chodzi o to żeby za dużo osób się nie plątało po sali tylko jest miejsce pożegnań i miejsce juz jako zlobkowy swiat bez rodziców i dla mnie jest ok na później. Teraz brakuje mi jeszcze tych kilku dni z rodzicem adaptacyjnie, bo Natalka potrzebuje czasu.a nie możecie choć na chwilę wejść z dzieckiem? Nawet niech to będzie po 15 minut. Współczuję.
ja się nie plątałam, siedziałam w kąciku na podłodze. Raz nawet jakieś dziecko władowało mi się na kolanabyly 3 dni adaptacji z rodzicami po 2h. Dziś 1 raz została sama. Z tym nie wchodzeniem to chodzi o to żeby za dużo osób się nie plątało po sali tylko jest miejsce pożegnań i miejsce juz jako zlobkowy swiat bez rodziców i dla mnie jest ok na później. Teraz brakuje mi jeszcze tych kilku dni z rodzicem adaptacyjnie, bo Natalka potrzebuje czasu.
OMG, biedna PaniU nas dziś płacz. Przebrałam jak tylko najszybciej się dało, zaprowadziłam do sali, a tam pani oblepiona płaczącymi maluchami. Na plus, że jednak wstała i wzięła córkę za rączkę.
Moja siostra też jak miała, przez miesiąc. Codziennie płacz obojętnie ile by nie była, szwagier chciał ją zabrać ale nie mogli bo oboje do pracy. I jakoś ogarnęła, później było już coraz lepiej a teraz wręcz uwielbia. Także niestety początki bywają trudne, bo ciężko jest dziecku wytłumaczyć że mama wrócizadzwonili przed chwilą że się zanosi, nie chciała nic zjesc.Maz ja odbiera za chwilę. Ech..lekko nie będzie.
U mnie pomocne było jak starsza córka zaczynała żłobek jak poszliśmy wcześnie rano i miała Panią tylko dla siebie. Nie wchodziła od razu w duży hałas, mogła "obczaić" salę, a dzieci przychodziły stopniowo. Ale i tak adaptacja trwała z 3 miesiące, ale już bez takiego płaczu. Trzymam kciukibyly 3 dni adaptacji z rodzicami po 2h. Dziś 1 raz została sama. Z tym nie wchodzeniem to chodzi o to żeby za dużo osób się nie plątało po sali tylko jest miejsce pożegnań i miejsce juz jako zlobkowy swiat bez rodziców i dla mnie jest ok na później. Teraz brakuje mi jeszcze tych kilku dni z rodzicem adaptacyjnie, bo Natalka potrzebuje czasu.
no i może to jest dobry trop, u nas i tak na max 7 30 bedzie tata zaprowadzał jak już wrócę do pracy, bo musi do biura potem ponad 1h jechac. Mam nadzieję ze choc do tej 12.30 będzie wytrzymywać te pierwsze miesiace zeby niania ja mogła odebrać.U mnie pomocne było jak starsza córka zaczynała żłobek jak poszliśmy wcześnie rano i miała Panią tylko dla siebie. Nie wchodziła od razu w duży hałas, mogła "obczaić" salę, a dzieci przychodziły stopniowo. Ale i tak adaptacja trwała z 3 miesiące, ale już bez takiego płaczu. Trzymam kciuki![]()
U mnie pewnie będzie podobnie z Janiną po 20 min. Pociesza mnie, ze inne dzieci tak mają. Bo się zastanawiałam czy ona gotowa na zlobek. Ta adaptacja coś pomoze napewno, ale i tak najgorzej bez rodziców zostać…zadzwonili przed chwilą że się zanosi, nie chciała nic zjesc.Maz ja odbiera za chwilę. Ech..lekko nie będzie.
U mnie pewnie będzie podobnie z Janiną po 20 min. Pociesza mnie, ze inne dzieci tak mają. Bo się zastanawiałam czy ona gotowa na zlobek. Ta adaptacja coś pomoze napewno, ale i tak najgorzej bez rodziców zostać…
Fajnie, ze ciocie dzwonią, bo są miejsca gdzie nie dzwonią. Ja tak przerabiałam z opuekunką zawodową z rodziny. Dziecko aż z płaczu padło a ona nawet nie zadzwoniła. Potem słyszałam ze to norma. Dlatego w zlobku u syna prosiłam o telefon. Praca nie ważna, ważne żeby jemu było lzej…I chyba nie było tak źle. Początki były trudne, ale potem już fajnie było..![]()