• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

ciężaróweczki po in vitro

Mój doktor - a jest to bardzo dobry doktor - powiedział,że najlepiej jest rok poczekać, jednak nie ma żadnych potwierdzonych badań, że jeśli dojdzie do wcześniejszej ciąży to będzie problem. Ma pacjentkę, która po invitro zaszła naturalnie po 4 miesiącach.

Ja też mam koleżankę, która straciła dziecko w 33 tygodniu i w kolejną ciążę zaszła 3 miesiące później. Pierwsza ciąża była zakończona cesarką, lekarze byli trochę przerażeni, że to za szybko na drugą ciążę. Ale na szczęście wszystko skończyło się dobrze, donosiła do końca. Tylko, że nie było mowy o porodzie SN. Musiała mieć drugą cesarkę. Ale noszenie jednego dziecka, a dwójki to chyba jest różnica? Macica jest bardziej rozciągnięta i chyba dłużej wraca do normy sprzed ciąży. Czy nie? Bo o odczekaniu roku to słyszałam, tylko zawsze w kontekście jednego dziecka.
 
reklama
ok, w takim razie zabieram się za szperanie, w końcu półmetek za mną! (:-):-):-):-) aleee zleciało,a z drugiej strony druuuugie tyle przede mną i wydaje mi się,że do czerwca jeszcze wieeeeki:szok:) w każdym bądź razie mamy dzisiaj z mężem i Antosiem małe święto;P

udanego dnia! ale u mnie świeci słońce;-)
 
Ja też mam koleżankę, która straciła dziecko w 33 tygodniu i w kolejną ciążę zaszła 3 miesiące później. Pierwsza ciąża była zakończona cesarką, lekarze byli trochę przerażeni, że to za szybko na drugą ciążę. Ale na szczęście wszystko skończyło się dobrze, donosiła do końca. Tylko, że nie było mowy o porodzie SN. Musiała mieć drugą cesarkę. Ale noszenie jednego dziecka, a dwójki to chyba jest różnica? Macica jest bardziej rozciągnięta i chyba dłużej wraca do normy sprzed ciąży. Czy nie? Bo o odczekaniu roku to słyszałam, tylko zawsze w kontekście jednego dziecka.

Nie, powiedział,że nie ma różnicy. Ponadto ja miałam jeszcze dodatkowo wycinaną 18 cm torbiel i wszystko jest w porządku u mnie w brzuchu. Jak wszystko dobrze by poszło to we wrześniu powinnam do niego się zgłosić. No zobaczymy
 
Lawendowy - piekne foteczki czyli wychodzi ze ty i mezus to dwie takie artystyczne dusze:)


Zuzia, wychodzi na to, że tak :-)
Liczę po cichu, że Zosia przejmie choć trochę talentu po rodzicach. I może nie w pierwszej dobie po urodzeniu, ale tak w trzeciej,
to na bank dostanie plastelinę do ręki, żeby mogła już coś lepić :tak::-D;-)

Gotadora, Pingwinek, jaki czas Was goni? Jaki dowód??? Nie liczy się metryka, ale to, na ile lat człowiek się czuje :-)

Sylwia, podziwiam Toją postawę. Nie każdy byłby w stanie tak zareagować. Ale ile w końcu można wysłuchiwać przykrych uwag pod adresem siostry.
 
Fusun - Widzisz, Ty miałaś trzy i zobacz jakie mocne, z dwóch podanych oba się przyjęły. No właśnie nie da się przewidzieć, co będzie. Ja bym nigdy tyle nie zapłodniła, gdyby nie to, że powiedzieli, że zapładnia się i rozwija prawidłowo ok. 30%. A u nas 5 z 6. Nie wyobrażam sobie nawet, co by było gdybyśmy zdecydowali o zapłodnieniu wszystkich 9, które były zdolne do zapłodnienia. A ile się przyjmie to kolejna niespodzianka. Ale co najmniej jedno to bym jeszcze chciała :-)Jeśli byłyby jakimś cudem bliźniaki to też, tak jak Ty,chciałabym parkę :-) A z drugiej strony, co jest pisane to będzie. W tej ciąży chciałam chłopczyka, a jestem przeszczęśliwa, że mam córeczkę.

Lawendowy_sen - dziękuję kochana :-) Wiem, że chcesz pocieszyć, ale gdyby tak było, to Ałła Pugaczowa nie potrzebowałaby surogatki, żeby wykorzystać swoje zamrożone oocyty. Bo nie wiem, czy wiesz, w jesieni urodziły się jej i Maksimowi Gałkinowi bliźnięta :szok:
 
Lawendowy_sen - może i racja... po kuracji hormonalnej w sumie można przywrócić cykl. No ale to, co napisała Godatora to myśl, która mnie ściga od jakiegoś czasu - chciałabym, żeby dzieci przynajmniej osiągnęły dorosłość, zanim mnie braknie. A tu jeszcze ciąża mnie czeka.
 
Pingwinek, no zgadza się. Ale te dwa co mi podali to były naprawdę ładne blastki. Ten zamrożony jest dużo słabszy. Miał etap zatrzymania w rozwoju. Zostaliśmy poinformowani, że przestał się rozwijać. Ostatecznie jednak ruszył i osiągnął stadium blastocysty. Więc przyznam, że nie wiążę z Nim dużych nadziei. A Ty masz jeszcze 3 czy 4? Bo nie pamiętam ile miałaś podanych.

Ja też myślę o upływających latach. Jestem z tych czasów, w których dzieci miały młodych rodziców. Moja mama najstarszą siostrę urodziła jak miała 21 lat. Mnie jak miała 24 lata. Czwarte (ostatnie) dziecko w wieku 32 lat. A ja? Pierwsze - miesiąc przed 30. W kwietniu skończę 37... Moje dzieci nie będą mnie miały tak długo jak ja swoich rodziców... I to jest przerażające.
 
Fusun, czasy się zmieniły. Mentalność ludzka, również.
Nie twierdzę, że wpadki u 16,17-latek się nie zdarzają. Ale to nasze, dojrzalsze, macierzyństwo jest inne. Mogę się nawet posunąc do stwierdzenia, że lepsze.

Kiedyś, moja koleżanka z pracy, podsumowała mnie, że najlepiej będzie, jak już nie będę miała dzieci, bo jestem za stara.
A to było z 7-8 lat temu. Bo ona urodziła syna w wieku lat 20, oczywiście zaliczyła wpadkę, a córkę w wieku lat 27.
Tylko, jak ona niańczyła dziecko, to ja studiowałam, chodziłam na imprezy, korzystałam z młodości.
Jakbym mogła mieć dzieci, ot tak, a wiatropylna niestety nie jestem :tak:,to moje dziecko pewnie miałaby teraz 9 lat, bo z mężem jesteśmy razem ponad 10 lat. Ale niestety życie napisało inny scenariusz. Czy żałuję?! Nie!!! Chociażby z tego powodu, że Was bym nie poznała ;-)
 
reklama
Hej! Właśnie wróciłam z wizyty i jestem przeszczesliwa :-D Moja kruszynka ma już prawie 3cm a krwiak już prawie w całości się wchlonol:)) Moge już chodzić po mieszkaniu i następna wizyta 13 jak zniknie do końca to 16 wracam do uk do domciu. Przepraszam ze tak tylko o sobie dzisiaj ale jestem bardzo szczęśliwa dzisiaj.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry