Fusun - ja odczuwam dokładnie to samo, była różnica między tym, jak znosiłam tę ciążę a pierwszą, Ale wszystko ma dobre i złe strony. Moja najstarsza siostra (spora różnica między nami) miała dziecko w wieku 21 lat i podrzucała tylko babciom, bo "się jeszcze nie wybawiła". W podstawówce w 2 połowie lat 80. w ramach przyjaźni polsko-radzieckiej korespondowałam z jedną dziewczyną z Leningradu i ona nie mogła się doczekać, jak skończy 16 lat i założy rodzinę (wtedy mogli już się pobierać bez zgody rodziców i pracować). 24 lata to już był status starej panny. A ja też wyszłam za mąż jak miałam 30 lat, synka urodziłam tuż po skończeniu 32 (i też z upływem lat miałam coraz większą paranoję na punkcie drugiego, tym większą, im dłużej staraliśmy się i nic, a ja nie rozumiałam, o co chodzi, skoro z pierwszym "zaskoczyliśmy" w pierwszym miesiącu starań). Ale cieszę się, że skończyłam szkołę i studia, że mam trochę więcej doświadczenia, trochę więcej cierpliwości i możliwości przewidywania konsekwencji różnych działań.Może i dzieci będą mnie miały trochę mniej, ale mam nadzieję, że ilość nadrobię jakością. Nasi rodzice pracowali i też dużo ich nie mieliśmy...
Więc ogólnie nie ma złego czy dobrego wieku na dziecko, wszystko zależy od różnych okoliczności i od samego człowieka..