Byłam u Śliwińskiego, ale przez przypadek poszlam do Skweresa, żeby pogadac o moim zdrowiu bez kontekstu starań. Bardziej mi odpowiada, przeszlam do niego. Po przejrzeniu wszystkiego i cs u niego wpisał mi "wskazanie in vitro" do karty... :-(
Wciąż mam wrażenie, ze u mnie hormony wciąż niepobadane, ale zanim znajdę cudotwórcę.. A wiek goni... Źle znosze stymulację, zwłaszcza psychicznie, rozhustane hormony mnie dobijaja, wolałabym zrobić zabieg, który nie wykończy mnie na długie miesiące... Jestem prawie dwa lata na clostibegycie rożnych dawkach i mam dość.
W sumie wzielam od nich papiery, nie zlożylam jeszcze, myślę, ze zalapalibysmy się do rządowego, ale chyba wolę się zadlużyć i zrobić IVM prywatnie, jeśli to jest lepsze wyjście dla mojego zdrowia... Bo IVM w rządowym nie ma, chyba, że czegoś nie doczytałam..
Zanim złoże papiery, chce wiedzie jak najwięcej, sama szukam, nauczona straconym czasem u dwóch poprzednich lekarzy...
W sumie to wychodzi, że Skweres jest czwarty ;-)
Madzia, a Ty również z Trójwsi?