• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

ciężaróweczki po in vitro

Wróciłam... badania porobione, mały mnie skopał dzis a w nocy tak wiało, że spać nie mogłam... Jestem taka śpiąca, że sie chyba położę...

Co do usg 3/4d to my nie robiliśmy. stwierdziłam, że i tak na większość wizyt chodzę sama, na ten monitor to nawet nie próbuję patrzeć, bo i tak nic nie zobaczę. Wieżę mojej gin na słowo. W związku z tym szkoda nam było pieniędzy. Jak się urodzi to się na niego napatrzymy:)
 
reklama
Aniołeczek my z mężem też myślimy, że nie ma sensu. Na USG chodzimy celem badań. A fotki zrobimy po urodzeniu. Tylko myślę czy jak nie pójdziemy to czegoś nie ominiemy. Tak samo mam ze szkołą rodzenia. Iść czy nie iść.
 
My tam na usg chodzimy pooglądać szkraby :-) Na nfz standardem jest usg w 12, 20 i 30 tc. Ja chodzę prywatnie więc mam usg na każdej wizycie. Oczywiście badanie jest, żeby sprawdzić prawidłowy rozwój, ale odrobina przyjemności nie zaszkodzi :tak: Cudownie było zobaczyć jak Maciuś się do nas uśmiecha, a Zuzia kopie nóżkami jak szalona:-) Czekaliśmy na nasze skarby 4 długie lata i teraz naprawdę nie zamierzam sobie odmawiać przyjemności. Tym bardziej, że początek ciąży (tzn stymulacja, punkcja) do najprzyjemniejszych nie należały.

A tak a propos - macie mrozaczki? Macie w planach kolejne transfery?
 
Hej kobietki, napiszcie mi prosze czy lecialyscie samolotem podczas ciazy? Ja dzisiaj mam samolot o 20.20 do wroclawia, mam egzamin na uczelni i zastanawiam sie czy to moze cos zaszkodzic, przewertowalam internet i sa rozne opinie, co uwazacie??
 
lilonka, nic a nic nie jest to krokodylek :) jest sliczny :)
ja mam 1 mrozaczka i bardzo bym chciala go kiedys zaktywizowac.. mysle sobie czesto o nim, ze tam jest, a to brat/siostra blizniaczka mojej obecnej wesolej dwojeczki. maz na razie nie chce slyszec, bo nadal jest w ciezkim szoku ze nagle (po 5 latach staran) bedziemy miec dzieci :-D ale jesli moj plan wypali to dzieci: 1. beda grzeczne 2. nie beda plakaly bez powodu 3. beda sie ze soba bawily od poczatku i nie beda absorbujace. codziennie im to powtarzam i mam nadzieje ze posluchaja mamusi.
zaleta mrozaczkow jest to, ze nie musze sie juz martwic uplywajacym czasem, bo one sa z takich samych dobrych komorek jak te maluchy, ktore nosze w sobie obecnie. tylko mnie beda musieli nafaszerowac jakimis dobrymi hormonami zeby mrozaczek sie przyjal. wiec mysle sobie, ze tak za 5 lat...
 
reklama
Marcysiowa do szkoły rodzenia też nie chodziłam bo męża nie ma w tygodniu w domu, a sama to bym sie tam żle czuła. Poza tym mam doświadczenie w opiece nad maluszkami, bo pracowałam w domu dziecka dłuższy czas wiec wiem co i jak:)

co do mrożaków- my mamy 3 i na pewno wrócimy po jednego, a jeśli reszta zostanie to przekażemy je jakiejś parze do adopcji. tyle że do tego jeszcze szmat czasu... najpierw jedno maleństwo i trzeba by pomyśleć o konczeniu domu, a później drugie. Może za 3,4 lata
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry