• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

ciężaróweczki po in vitro

Zaczęłam plamić i przyznam, że wkrada się lekka panika. Delikatnie i na beżowo raczej, jasnobrązowo, nie jest t raczej krew ani żywa ani stara. I qwa sobota wieczór oczywiście, więc zostaje mi tylko szpital jakby co. Zadzwonię chyba do kliniki, ale w sumie nie wiem jak mieliby mi pomóc. Kurde nie wiem co robić.
Bezowa i brazowa, chyba nie jest zla, ja tak dlugo plamilam. Najgorzej jak pojawia sie czerwona.
Mi lekarz kazal wtedy lezec i wstawac tylko na siku. Powiedzial ze jak pojade na ip to zaczna mi tam wkladac wzierniki i plamienie moze sie nasilic ( tylko ze wtedy plamilam krwia). Na tym etapie w szpitalu nic wiecej nie zrobia co bys zrobila w domu, czyli lezenie, duphaston.
Jak plamisz mozesz wzias tak jak w ulotce pisze, chyba 4 dupki na raz a potem 2×2.
Wtedy lutki nie bierzesz.
Oczywiscie ja lekarzem nie jestem, mowie jak u mnie bylo.
Lepiej moze zadzwon do gina i spytaj co robic, albo smsa mu wyslij. Niektorzy sa zwolennikami zeby odrazu na ip jechac.
Jesli masz krwiaka i sie oczyszcza, to nie wolno chodzic, bo wtedy krew sie pompuje i moze byc wieksze plamienie.
Po in vitro czesto dziewczyny plamia.
 
reklama
Odstawiłam luteinę 3 dni temu (nie plamilam po niej), zamiast niej duphaston. Nie boli mnie bardziej niż zwykle, ot takie pobolewanie jak na okres jak od samego początku. W klinice nikt nie odbiera, w moich przychodniach do pon gina nie ma. Nie wiem czy jechać do szpitala..
To moze jedz na ta Ip
Sama nie wiem.
Tylko tam powiedz ze jestes po in vitro i zeby Cie delikatnie zbadali.
 
Znalazłam nr do prowadzącej i rozmawiałam z nią. Powiedziała tak jak Strawbelka - nie ma sensu jechać do szpitala, bo i tak biorę już wszystkie możliwe leki które mogliby mi przepisać. Póki nie ma krwawienia to bez paniki. Łatwo mówić. Ja wcześniej nie plamiłam ani razu od transferu. Pytałam czy to może efekt zamiany luteiny na dupka, ale zaprzeczyła, że jedno i drugie to progesteron wiec bez różnicy. Krwiaka nie mam, chyba że się zrobił w ostatnim tygodniu, bo usg czyste było. Nie leci ze mnie ciągle, rano było ok (jedną mikro kropkę na papierze zauważyłam), po południu pojechałam na obiad, później się z koleżanką spotkałam, trochę pojeździłam po mieście i jak wróciłam do domu to zauważyłam i panika.. Straszne uczucie niemocy :( Milion razy wolałabym nieudany transfer niż poronienie teraz.. Tfu, tfu! Jutro miałam wrócić na działkę sama do poniedziałku ale nie wiem czy w takiej sytuacji powinnam.. Niby to 60-70 km od mojego miasta raptem..
 
Znalazłam nr do prowadzącej i rozmawiałam z nią. Powiedziała tak jak Strawbelka - nie ma sensu jechać do szpitala, bo i tak biorę już wszystkie możliwe leki które mogliby mi przepisać. Póki nie ma krwawienia to bez paniki. Łatwo mówić. Ja wcześniej nie plamiłam ani razu od transferu. Pytałam czy to może efekt zamiany luteiny na dupka, ale zaprzeczyła, że jedno i drugie to progesteron wiec bez różnicy. Krwiaka nie mam, chyba że się zrobił w ostatnim tygodniu, bo usg czyste było. Nie leci ze mnie ciągle, rano było ok (jedną mikro kropkę na papierze zauważyłam), po południu pojechałam na obiad, później się z koleżanką spotkałam, trochę pojeździłam po mieście i jak wróciłam do domu to zauważyłam i panika.. Straszne uczucie niemocy :( Milion razy wolałabym nieudany transfer niż poronienie teraz.. Tfu, tfu! Jutro miałam wrócić na działkę sama do poniedziałku ale nie wiem czy w takiej sytuacji powinnam.. Niby to 60-70 km od mojego miasta raptem..
Nie jedz na dzialke. Lez w domu i wstawaj tylko na siku. Najwiecej Ci to pomoze.
U mnie nikt na usg krwiaka nie widzial, a plamilam.
Lezenie naprawde duzo daje.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry