Ja na swojego M nie mogę narzekać. Od początku bardzo zaangażował się w opiekę nad Zosią. Oczywiście jak był w biurze to nie mogłam od niego wymagać opieki, bo to ja byłam na macierzyńskim, później rodzicielskim. Jeżeli była potrzeba jechania do lekarza, szczepienia to kombinował w pracy żeby się zwolnić i być z nami, a później odrobić. Do dziecka w nocy wstawalismy zawsze razem, mój mąż mi ją podawał, ja karmilam, a mąż odkladał albo jeszcze nosił jak była konieczność. Pieluchy zmienia, kąpie, bawi się z Zosią. Nie wyobrażam sobie żeby ojciec dziecka nie chciał wykonywać tych czynności.
A w ogóle chciałam się Wam pochwalić, że jestem w ciąży. Obecnie 15 tc, ciąża z naturalsa. Byliśmy z mężem w szoku, w sumie nadal jesteśmy.
Najprawdopodobniej będziemy mieć drugą córeczkę. A nawiązując do tych przytulasów to mieliśmy jedne w ciągu całego cyklu, gdy doszło do poczęcia. Ja też nie mam na to siły i nie wiem skąd faceci czerpią siły.