• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

ciężaróweczki po in vitro

No też mi się nie chce za bardzo w to wierzyć ale weszłam dziś na forum kafeterii o in vitro i tam dziewczyny pisały że ponoć mówili w TV, no takie to za piękne by było faktycznie, zobaczę co tam jeszcze napisały później.
 
reklama
Maja--> ja robię badania prenatalne i będą mi też pobierać krew, tzw. test Pappa. Powiem Ci, że nie jestem pewna czy usg genetyczne to nie jest to samo co badania prenatalne (USG). Może dziewczyny tutaj bardziej się orientują i podpowiedzą?

A tak w ogóle to ten leżaczek-bujaczek-łóżeczko w jednym jest Super:) zastanawiam sie również nad jego zakupem, ale nie wiem czy nie jest jeszcze za wcześnie;), ale nie mogę się już powstrzymać nooo:)
 
cześć dziewczyny,

nie chcę zaśmiecać Waszego wątka swoją sprawą czy mogłaby się do mnie na priv odezwac osoba, która borykała się z niepłodnością immunologiczną. u mojego męża stwierdzono obniżenie płodności na tle immunologicznym.

pozdrawiam
 
Maja - taka gapa ze mnie, ze jeszcze Ci nie pogratulowalam. Wysylam fliudki aby to byly spokojne miesiace.

Coleta- gratulacje, piekne imie. Bylo tez moja opcja ale tatus nie chcial sie zgodzic i mamy Alusie.

Magda- czuje ze maz bedzie mial dzis zajecie i skrecal lozeczko dla synusia.

Gotadora- mam nadzieje, ze bedzie tak jak piszesz i bedziesz mogla byc w domu.

Misia- nie wiem jak w Polsce ale w ten weekend zaczynaja sie wyprzedaze w next, wszysko leci w dol o 50 %. Pewnie w innych sklepach tez bo z reguly letnie wyprzedaze zaczynaja sie rownoczesnie.


A my ogarniamy sie z karmieniem, maly mlekolak ma fazy ze np 7 h karmienia w wersji piers, jem, jem jem, kupa, pielucha, odbicie, jem, jem jem, kupa, czkawka, piers i drzemaka 10 minut, piers itd. Jak ja odkladam do lozeczka to szuka piersi i jak ja przystwaiam to faktycznie ssie i je. ( Wazyli ja teraz i po 6 dniach juz przybrala na wadze, mimo , ze spodziewali sie spadku masy urodzeniowej). A potem potrafi spac 6 h. Polozne kaza budzic i karmic co 3 h, ale mimo gilania, zmieniania pieluszki, brania na rece mala nie chce jesc poki sama nie jest gotowa. Dostosuje sie chyba do jej potrzeb i bede karmic na zadanie, mysle ze natura i instynkt dziecka wiedza najlepiej. Tylko cierpie jak mala tak dlugo spi bo piersi chca mi eksplodowac.

Co do kosmetykow i pielegnacji pepka my nic nie uzywalismy. Tak tu zalecaja i pepowinka juz odpadla w 6 dobie, ladnie sie goi. Tylko mialam jej nie moczyc i tyle. Pepuszek ladnie sie goi. Czytalam w ksiazce, ze podobno nie jest udokumentowane, ze uzywanie spirytusu itp.pomaga szybciej odpasc pepowinie. Przy przewijaniu uzywam wacikow i czystej wody do obmycia pupki. No i nadal nie kapalismy od porodu, tu tez tak zalecaja, lepsze to dla skory dziecka. Malusia ma sliczna skorke, zero klopotow mimo ze jest goraco.Myje tylko jej delikatnie karczek i szyjke, paszki wacikiem. W szpitalu tez nie myja tylko obcieraja recznikiem, ma to na celu pozostawienia na skorze dziecka mazi z ktora sie rodzi, zminiejsza to ryzyko alergii w przyszlosci.Takze pierwsze kapanie bedzie w niedziele, bo kazali odczekac 48 h po odpadnieciu pepowinki.

kciuki za wszyskie wizyty i super ze nasza lista porodow nadal rosnie :)
 
Trzcinka czytając Twój wpis wnioskuję, że sobie bardzo dobrze radzisz. Malutka ładnie je i przybiera na wadze, super :tak: Niech zdrowo rośnie i przynosi rodzicom codzienną radość :-)
Tak męża dzisiaj zaangażuje w składanie łóżeczka, już się doczekać nie mogę:happy2:
 
Chwila spokoju bo Malutka spi, wiec skoncze moj obiecany post o porodzie.


Co do porodu to nadal nie moge uwierzyc ze tak szybko poszlo.Smieje sie, ze daltego, ze chlop moj fanem tenisa jest i prosil zeby zdazyc na gre piatkowa na Wimbledonie:) W nocy jakos tak nie bardzo sie czulam, mala kopala i tak myslalam ze zaraz sie zacznie. Brzuch twardnial ale nie bolal. Mialam kilka skurczy tak okolo 3 - 4 rano. Po 5 obudzilam mojego M, mowie zrob sobie sniadanie, pewnie bedziemy jechac do szpitala bo mam skurcze. Zadzwonilam na nr ktory mialam od poloznej ze mam skurcze i czy mozemy przyjechac. Pani zrobila za mna wywiad i stwiedziala, ze jeszcze nie, mam wziasc paracetamol i kapiel moze przejdzie. Poniewaz skurcze trwaly okolo 45 sek. a maja byc powyzej minuty. Ok wzielam cieply prysznic, skurcze sa ale czekamy. Poszlam do toalety a tu zywa krew ze mnie poleciala. Wiec mowie M pakuj torbe, cos jest nie tak nie powinnam krwawic, szybki tel. ze jedziemy do szpitala, zeby nas oczekiwali , prysznic i w droge. Wyjechalismy z domu po 6, doczlapalam sie na pordowke, polozna polozyla mnie na lozku podlaczyla ktg i mowi, ze mam czekac na lekarza. Ok, leze tam w pelnym ubraniu ( nikt mnie nawet nie zbadal) praca serca ok dziecka, skurcze sa. Pierwsze pol godziny ok, potem bol ogromny. M biega po ta polozna a ona przychodzi patrzy na wykres ( gdzie skurcze juz co okolo 3 -4 minut takie po minucie) i mowi, dobrze dobrze o tam nam chodzi, bedzie ok. Ja tam juz w myslach obieram opcje znieczulenia i mysle, jak to inne kobiet znosza.Myslalam , ze to dopiero poczatek i czeka mnie kilka godzin takich boli, a to juz koncowka byla.Tylko nie mialam o tym pojecia. M biega po polozna bo ja sie tam wije, a ona swoje, ze wszysko super i czekamy na lekarza. W koncu mowie, po raz kolejny jak M ja przyprowadzil, ze ma mnie odpiac od tych kabelkow, bo chce do ubikacji. I tu kobiete tknelo i stwierdzial, ze mnie jednak zbada. Ledwo ze mnie zdarla spodnie, robi badanie i mowie, ze ja juz 10 cm i rodze glowka i mam przec. I poszla wypisywac moja karte :). No to pre na kolejnym skurczu, poszly wody, kolejny nic, potem glowka, na to weszla zmiana zmiany. Polozna mowi ze jak tu sobie wasnie tak szybko i spontanicznie rodze. Nadal w tych pasach sie krece z bolu na lozku. Studenta ktora przyszla na zmiane zmiany ledwo wciagnela rekawiczki i urodzilam. Malusia od razu mi na piersi.Potem tylko szycie, coreczka ladnie dossala sie do piersi, karmienie i po 6 h do domu.
I tyle pakowalam torbe do szpitala a nic nie wykorzystalam, tyle tylko ze wrocilam do domu w pizamie, bo ciuchy w jakich pojechalam raczej nie nadawaly sie do zalozenia po tym calym porodzie. Takze o 6 wyjazd z domu, mala urodzona 7.57 o 14 bylismy w domu. Lekarz ktory mial mnie zbadac do teraz na oczy nie widzialam. Potem polozna powiedziala, ze krwawienie mogla byc poniewaz szyjka musiala sie tak szybko rozwierac. Ogolnie to bylam bardziej zaszokowana tym jak wszystko szybko sie potoczylo, niz samym tym bolem. Urodzilam bez znieczulenia, bardzo dobbrze sie zaraz czulam. Zero klopotow z chodzeniem siadaniem itp. Po powrocie do domu normalny tryb zycia bez lezenia. Podobno jestem stworzona do rodzenia. Nawet w szpitalu jakos do mnie nie docieralo, ze to juz, ze mamy naszy skarb. Dopiero 2 dni pozniej, jak karmilam mala to sie poplakalam I zawsze mi oczy wilgotnieja jak widze mojego M ( ktory nie jest wylewny) jak patrzy takimi maslanymi oczami na swoja coronie i ja rozpieszcza. Tak chcial poczatkowo syna a widze ze corcia, juz owinela sobie go wokol palca. Zycze kazdej takiego latwego porodu i aby kazda jak najszybciej miala juz swoj skarb w ramionach.
 
reklama
czesc dziewczyny,
na wstepie przyznam, ze was podczytuje jak czas na to pozwala, po czesci w nadziei ze sie moze jeszcze zaraze ;-)

gratuluje wszystkim ciezarowkom, szczesliwym mamuskom oraz trzymam kciuki za te co jeszcze troche musza poczekac ale jestem pewna ze w koncu wszystkim sie uda!

poniewaz zawitam w przyszlym tygoniu do trojmiasta to umowilam sie juz z Madzialenak i Lawendowym Snem na spotkanie w piatek 19 lipca, jezeli ktoras z was ma ochote na spotkanie z nami to byloby super
co do miejsca i godziny to mozemy sie jeszcze dogadac, chociaz wolalabym raczej kolo poludnia bo wtedy moj szkrab jest w najlepszej formie :), miejsce obojetne byle miejska komunikacja tam docierala :-)
trzymajcie sie
i pozdrawiam serdecznie
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry