Witam Was kobietki,
Obecnie jestem na początku 37 tc. Przez większość tego czasu borykam się z jak mniemam - nerwicą serca. Przed ciążą brałam propranolol doraźnie, bo puls mi wariował. Na początku ciąży było ok a teraz mam hardcore. Nie byłam u psychiatry, a ginekolog zapisała mi Isoptin 3 x dziennie ale jakoś różnie jest z tymi efektami. Choruje też na tarczyce hashimoto. Nie wiem co mam robić, zaczynam się bać porodu i tego ze serducho nie wytrzyma, bo przecież nie mam wskazań do cc.. Echo serca i ekg są w normie.. Byłam u kardiologa, który najzwyczajniej w świecie nie wiedział co ze mną zrobić... Wiele sytuacji sprawia mi trudność, bo serducho zaraz łomocze, nawet głupia wizyta u lekarza mnie stresuje:/ Jakie są Wasze doświadczenia? Dajcie znać. Dodam, że przed ciążą miałam lekkie ataki paniki, ale ograniczyłam gluten i bardzo mi to pomogło w ustabilizowaniu sytuacji, potem zaczęło wracać w postaci tachykardii

Macie jakieś sugestie? poza odwiedzeniem psychiatry?