reklama

Ciężarówki z nerwicą

Jak tam dziewczynki? Edzik jak synek? Ja dzisiaj lepiej jak wczoraj, chociaż znowu przy jednym pomiarze mialam wyskok cisnienia i znowu panika.. jakos staram sie sobie tłumaczyć, pomaga i wydaje mi się że już jest ok, dopóki znowu nie zobaczę cisnieniomierza.. taki mam teraz wkręt, istne szalenstwo... a Wam jak minął dzień?
 
reklama
Jak tam dziewczynki? Edzik jak synek? Ja dzisiaj lepiej jak wczoraj, chociaż znowu przy jednym pomiarze mialam wyskok cisnienia i znowu panika.. jakos staram sie sobie tłumaczyć, pomaga i wydaje mi się że już jest ok, dopóki znowu nie zobaczę cisnieniomierza.. taki mam teraz wkręt, istne szalenstwo... a Wam jak minął dzień?
Eh męczy mnie krew z nosa, a poza tym trzeba jakos Święta ogarnąć :)
 
Jak tam dziewczynki? Edzik jak synek? Ja dzisiaj lepiej jak wczoraj, chociaż znowu przy jednym pomiarze mialam wyskok cisnienia i znowu panika.. jakos staram sie sobie tłumaczyć, pomaga i wydaje mi się że już jest ok, dopóki znowu nie zobaczę cisnieniomierza.. taki mam teraz wkręt, istne szalenstwo... a Wam jak minął dzień?
Ja czuje, że mały ma w brzuchu już mało miejsca. Coraz bardziej czuje przedporodowe stresy. Cisnienie akurat zazwyczaj mam niskie tylko puls wysoki z nerwów. Wczesniej ciagle sprawdzalam ten puls i za każdym razem był wyzszy...teraz odpuszczam sobie bo wiem, ze to nerwiczka. Święta spedze głównie u rodzinki wiec mało szykowania. Za to łóżeczko skręcone.
 
Poprostu nasza sluzba zdrowia to masakra!Wczoraj bylismy w szpitalu dziecięcym na izbie przyjęc i odeslali nas z zaleceniami dicofloru i mielismy czekac na wynik kału.Dzis odebralam badanie i nic nie wykazalo,a goraczka i bol brzucha jest nadal. Dostalismy skierowanie od pediatry na do innego szpitala z podejrzeniem yersiniozy zeby zrobili usg i badania,chociaz wiekszosc zrobilam sama na wlasna rękę.Dała mi na w razie co antybiotyk.A tam powiedzieli,że stan syna jest za dobry na przyjęcie do szpitala i choroba się przedluza bo ma n.a rękach AZS.Zalecili usg i posiew na tę bakterię we własnym zakresie po świętach.Nie kazali brać antybiotyku i powiedzieli,ze przepisany steryd na AZS jest za mocny.To byla g.17.Jakims cudem udalo mi się znaleźć prywatnie usg a tam wyszlo,ze bakteria zaatakowala węzly chłonne w stopniu wysokim,które są obok wyrostka i może nie leczone nawet prowadzić do martwicy węzłow albo do zap.wyrostka.Konieczny jest antybiotyk.Na szczęście miałam receptę na w razie co.Teraz mu podaje,mam nadzieję,że pomoże...jak się bol nasili mamy jechać na chirurgie i za 2 tyg.kontrola czy węzly się zmniejszyły.Zadzwonilam do pediatry i się wściekła,że nas nie przyjeli bo wg niej potrzebował opieki szpitalnej.Na szczęście syn nie zaraża ale musi się trzymać z dala od jakichkolwiek chorych.. dlatego nie idziemy na święta do mojego brata bo tam mają zap.oskrzeli...więc pobiesiaduje z teściami choć u mojego brata duza impreza się szykuje i zastanawiam się po co są izby przyjęć jak usg można zrobić tylko na sorze albo prywatnie...ale na szczęście nerwica mi nie dokucza...choć boję się,że pieprznie mnie jak się sytuacja z moim synkiem uspokoi
 
Poprostu nasza sluzba zdrowia to masakra!Wczoraj bylismy w szpitalu dziecięcym na izbie przyjęc i odeslali nas z zaleceniami dicofloru i mielismy czekac na wynik kału.Dzis odebralam badanie i nic nie wykazalo,a goraczka i bol brzucha jest nadal. Dostalismy skierowanie od pediatry na do innego szpitala z podejrzeniem yersiniozy zeby zrobili usg i badania,chociaz wiekszosc zrobilam sama na wlasna rękę.Dała mi na w razie co antybiotyk.A tam powiedzieli,że stan syna jest za dobry na przyjęcie do szpitala i choroba się przedluza bo ma n.a rękach AZS.Zalecili usg i posiew na tę bakterię we własnym zakresie po świętach.Nie kazali brać antybiotyku i powiedzieli,ze przepisany steryd na AZS jest za mocny.To byla g.17.Jakims cudem udalo mi się znaleźć prywatnie usg a tam wyszlo,ze bakteria zaatakowala węzly chłonne w stopniu wysokim,które są obok wyrostka i może nie leczone nawet prowadzić do martwicy węzłow albo do zap.wyrostka.Konieczny jest antybiotyk.Na szczęście miałam receptę na w razie co.Teraz mu podaje,mam nadzieję,że pomoże...jak się bol nasili mamy jechać na chirurgie i za 2 tyg.kontrola czy węzly się zmniejszyły.Zadzwonilam do pediatry i się wściekła,że nas nie przyjeli bo wg niej potrzebował opieki szpitalnej.Na szczęście syn nie zaraża ale musi się trzymać z dala od jakichkolwiek chorych.. dlatego nie idziemy na święta do mojego brata bo tam mają zap.oskrzeli...więc pobiesiaduje z teściami choć u mojego brata duza impreza się szykuje i zastanawiam się po co są izby przyjęć jak usg można zrobić tylko na sorze albo prywatnie...ale na szczęście nerwica mi nie dokucza...choć boję się,że pieprznie mnie jak się sytuacja z moim synkiem uspokoi
No niezły cyrk miałaś. Dzielna mama. O tej naszej służbie zdrowia to lepiej nie mówić, co jeden to inaczej a najlepiej zrobić tak, żeby pozbyć się problemu i odesłać gdzie indziej. Znam to, nie tak dawno też to w rodzinie przerabialiśmy. Ważne że dałaś radę na ten czas odpędzić nerwicę. :) brawo Ty!
 
Poprostu nasza sluzba zdrowia to masakra!Wczoraj bylismy w szpitalu dziecięcym na izbie przyjęc i odeslali nas z zaleceniami dicofloru i mielismy czekac na wynik kału.Dzis odebralam badanie i nic nie wykazalo,a goraczka i bol brzucha jest nadal. Dostalismy skierowanie od pediatry na do innego szpitala z podejrzeniem yersiniozy zeby zrobili usg i badania,chociaz wiekszosc zrobilam sama na wlasna rękę.Dała mi na w razie co antybiotyk.A tam powiedzieli,że stan syna jest za dobry na przyjęcie do szpitala i choroba się przedluza bo ma n.a rękach AZS.Zalecili usg i posiew na tę bakterię we własnym zakresie po świętach.Nie kazali brać antybiotyku i powiedzieli,ze przepisany steryd na AZS jest za mocny.To byla g.17.Jakims cudem udalo mi się znaleźć prywatnie usg a tam wyszlo,ze bakteria zaatakowala węzly chłonne w stopniu wysokim,które są obok wyrostka i może nie leczone nawet prowadzić do martwicy węzłow albo do zap.wyrostka.Konieczny jest antybiotyk.Na szczęście miałam receptę na w razie co.Teraz mu podaje,mam nadzieję,że pomoże...jak się bol nasili mamy jechać na chirurgie i za 2 tyg.kontrola czy węzly się zmniejszyły.Zadzwonilam do pediatry i się wściekła,że nas nie przyjeli bo wg niej potrzebował opieki szpitalnej.Na szczęście syn nie zaraża ale musi się trzymać z dala od jakichkolwiek chorych.. dlatego nie idziemy na święta do mojego brata bo tam mają zap.oskrzeli...więc pobiesiaduje z teściami choć u mojego brata duza impreza się szykuje i zastanawiam się po co są izby przyjęć jak usg można zrobić tylko na sorze albo prywatnie...ale na szczęście nerwica mi nie dokucza...choć boję się,że pieprznie mnie jak się sytuacja z moim synkiem uspokoi
No to dalas rade ! Dużo jak na jeden dzień. Oby w końcu diagnoza byla trafiona i oby synek poczuł się lepiej. Ja dzis po gorszej nocy, wkrety mialam i serducho walilo ale padlam o 1 w nocy i do 7 pospalam. Dzielna jestes na maxa
 
No to dalas rade ! Dużo jak na jeden dzień. Oby w końcu diagnoza byla trafiona i oby synek poczuł się lepiej. Ja dzis po gorszej nocy, wkrety mialam i serducho walilo ale padlam o 1 w nocy i do 7 pospalam. Dzielna jestes na maxa
Dzięi.Moj synek już lepiej,gorączka spadła ale mnie nerwiczka atakuje...próbuje ją oswoić ale jakieś odcięcia łapię
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry