Było okropnie, strasznie i przebrzydle. Jednak nie do końca dałam radę. Na miesjce przybyłam przed 9 i juz wtedy byłam głodna bo małą kolacje zjadłam. Wypiłam to swiństwo za jednym razem, duszkiem. Było mi ok choc troszke mna wstrząsneło. Wyszłam, usiadłam na krzesełku i nagle jakoś mi dziwnie. Akurat byłam sama bo koleżanka które ze mna przyjechała poszła załatwic swoje sprawy a ja czuje jak na twarzy poty mi wychodzą. Wstałam, poszłam do łązienki i dotarłam tam w ostatnim momencie. Niestety, troszke ze mnie wyszło ale niewiele. Za to to co sie działo po 20 minutach to był dla mnie szok, zrobiło mi sie slabo, w brzuszku sie mieszalo, mała sie niepokoiła a ja znów biegiem do kibelka. Dostałam takie rozwolnienie że chyba cale jelita mam czyściutkie. Z dwoch godzin spędzonych w klinice 1,5 byłam w kiblu. Boze, to było straszne. Jak sie nie daj Bóg okarze że mam te wyniki powtórzyć to na pewno nie dam rady, po prostu będę musiała zalatwic toi inny sposób. Moze kupic glukometr i sama codziennie mierzyc stan cukrów. Dopiero teraz dochodzę do siebie. Jutro wyniki