no i tak najlepiej. a nie głodzić się i męczyć na gotowanych marchewkach i chlebie z wodą. pamiętam jak leżałam na patologii pod koniec, bo byłam po terminie a Mały się nie śpieszył, to jedna babka w pokoju co w trzeciej ciąży była zjechała mnie właśnie za takie podejście, bo ona tylko pierś z kurczaka gotowaną na parze jadła.

