reklama

czerwcowe ploteczki :D

Dzis pojechalismy za miasto potrenowac troche jazde i normalnie nie tylko ja z siebie,ale i moj Adas byl ze mnie dumny:-D:-D:-D a mama mi klaskala-hahahahaha:-) Nawet mi nie zgasl ani razu...A nie sorry raz jak cofalam... Ja wogole jeszcze biegowka nigdy nie cofalam-zawsze w automacie to robilam...i teraz se mysle -kuzwa trzecia noge chyba tu trzeba miec:szok: bo ja myslalam ze ja koniecznie gaz potrzebuje jak np.pod gorke sie chce podjechac....tzn.ze musze operowac na raz gazem,sprzeglem i ha,mulcem...Czarna magia byla dla mnie pretz dwie minuty..ale wytlumaczyli i zakapowalam:tak::-) No i przyznam ze ta nasza "krowa" dosc duza:sorry::eek:
 
reklama
Pati- dasz rade! wyobraz sobie jazde po Manie po lewej stronie- dla mnie jeszcze jakies 2 l temu to bylo nie do pomyslenia, a dzis smigam jak ta lala:-p
Twoje zdrowie kochana!:cool2:jestem z Ciebie dumna!
 
Pati, ja jeździłam po Berlinie. Rzeczywiście jest ostro, choć przyznam, że to pestka w porównaniu do jazdy samochodem we Woszech.:szok: Do Rzymu nie odważyłam się wjechać.... :-p

Kawę bardzo lubię, ale nie jestem nałogowym kawoszem, nie muszę pić codziennie rano. Nie reaguję w żaden sposób na kawę, tzn. nie rozbudza mnie, więc pije tylko dla smaku. Najbardziej lubię kawę z ekspresu, choć na dobrze zaparzoną po turecku czasem też mam smaka. Zalewajki-fusiary nie akceptuję, a z kolei rozpuszczalna jest dla mnie dobra, ale nieporównywalna z kawą z ekspresu.
W domu mamy kafetierę i pijemy najczęsciej Intermezzo segafredo. To nasza ulubiona. Lubię tez Lavazzę i Illy.
http://www.coffeemoose.pl/artykuly/kafetiera.jpgSegafredo Intermezzo

A wracając do kwestii obiadu wtorkowego, to miałam zrobic zdjęcie naszego wyczynu kulinarnego, ale zapomniałam i wszystko zostało zjedzone. Czasem robimy takie wspólne obiady dla najbliższych przyjaciół (nasza paczka ze studiów). Przychodzi kto może, max 12 osób nie liczac dzieci. Innym razem kto inny z paczki zaprasza.
Tym razem gotowaliśmy coś a'la jedzenie etiopskie, które jedliśmy w knajpie w Brukseli. Nie wiem, czy miałyście okazję, mi bardzo smakuje. Zasadniczo potrawy sa bardzo mocno przyprawiane, nie koniecznie bardzo ostre. Główne przyprawy to imbir, kardamon, kolendra, curry, pieprz. Cały bajer polega na tym, że je się rękami, za pomocą specjalnych placków (rwiesz na kawałki i chwytasz jedzenie przez taki kawałek placka) i ze wspólnego talerza. Możecie sobie wyobrazić ile przy tym jest radochy.
Postawiliśmy na stole okrągłą tacę, na to poszły naleśniki (bo do tych etiopskich placków potrzeba specjalnej mąki, a my poszliśmy na łatwiznę i zrobiliśmy nalesniki) i na to nakładalismy w odpowiedni wzór rózne "paciaje": kurczak z winogronami na słodko-ostro, kurczak w pomidorach, ryba ze szpinakiem, soczewica z imbirem i kminem rzymskim, marchewka z fasolą w miodzie, z imbirem i kardamonem, warzywa duszone w curry i dwa rodzaj białego sera (jeden "czysty" a jeden przyprawiony). Było smacznie i wesoło.
Pewnie Wam narobiłam smaka - sama robię się głodna jak o tym pisze. :-D

A z kolei wczoraj bylismy wieczorem u naszych przyjaciół na pokazie slajdów z Afryki. Byli miesiąc w RPA - fantastyczna przyroda.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry