mata-kow
mama do kwadratu :)
Ja miałam psa rasy myśliwskiej, ale był taki kochany i łagodny, że dzieci przychodziły i pytały się, czy Hugo (bo tak się wabił) wyjdzie na dwór
można było go ciągnąć za uszy, ogon, a on nic, co najwyżej zapiszczał, gdy go zabolało
jedynym zagrożeniem z jego strony było przewrócenie z radości i zalizanie
i był dosyć spory, miał z 40 cm. Kocham zwierzęta, ale zrobiłam się wygodna
nie mówię jednak, że nie zdecyduję się kiedyś na psiaka, jak dziecko poprosi
tylko przydało by się wtedy większe mieszkanko, żeby nie było ciasno, a najlepiej, to domek z ogrodem
może kiedyć ;-)
można było go ciągnąć za uszy, ogon, a on nic, co najwyżej zapiszczał, gdy go zabolało
jedynym zagrożeniem z jego strony było przewrócenie z radości i zalizanie
i był dosyć spory, miał z 40 cm. Kocham zwierzęta, ale zrobiłam się wygodna
nie mówię jednak, że nie zdecyduję się kiedyś na psiaka, jak dziecko poprosi
tylko przydało by się wtedy większe mieszkanko, żeby nie było ciasno, a najlepiej, to domek z ogrodem
może kiedyć ;-)
gdybym mieszkała na wsi to miałabym ze 3 psy a w mieście wystarcza nam jeden.
to straszne, że ludzie nie szanują zwierząt przecież te istoty też potrafią kochać:-(
rozumiem ich obawy ale nie można tak po prostu pozbyć się członka rodziny.