Lorciu, gratulacje rocznicowe.:-)
Azile, Joaś, zdrówka dla wszystkich.
Głuszku, doczytałam o Twoich "przygodach" z palcem. Mam nadzieję, że wszystko w porządku.
Magdziarko, ach te Twoje flamenco. Nie mogę się doczekać fotek. Zabierz ze sobą chłopa i niech Cię sfotografuje.:-)
Staś dziś marudny na maxa. Własciwie pierwszy takie dzień. Na rękach płacz, w łóżeczku płacz, na macie płacz. Masakra jakaś.

Na szczęście wieczorem zasnął normalnie. Może mu idą ząbki, choć ja nie widze zmian w dziąsłach.
A druga możliwość to, że cos ma z brzuskziem, bo ja biorę antybiotyk. Wczoraj już mi się nie chciało pisać, bo się kiepsko czułam, że mam ciąga dalszy problemów po rwaniu ósemki. Niby nie związane, ale z tej samej strony, co było rwanie, zrobił mi się ropień. I znów, ból szczęki, ucha, głowy, gorączka, jeśc nie mogłam, mówięc nie mogłam.

Oczywiście to wszystko działo się na Mazurach. Teraz juz lepiej, dostałam antybiotyk. No i prawdopodobnie to taki żadki typ anginy, co nie "siada" w gardle, tylko obok. Jutro lecę do laryngologa.
A żeby jeszcze ponarzekać, to w poniedziałek czeka mnie wymiana gazu w mieszkaniu - czyli rozpierducha na maxa. A żeby było łatwiej, to w niedzielę mamy chrzest Stasia i rodzinna imprezę. Jak goście pójdą, to pewnie do północy będziemy szykować mieszkanie na to całe kucie. Brrr....
A to sobie ponarzekałam :-)