• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

CZERWCóWKOLAND 2008--wątek glówny

CZERWCÓWKOLAND 2008

  • dobrze

    Głosów: 0 0,0%
  • że już jest

    Głosów: 0 0,0%

  • Wszystkich głosujących
    14
Mamoot jak pracowałam to często bywałam na tej ulicy a teraz jeszcze ten nieskończony jej remont, musisz mieć sporo pracy przy oknach. Moja koleżanka z pracy myłą co 2 tyg inaczej było szaro w domu:crazy:
 
reklama
Mamoot śliczny brzuszek ;-)
Dziewczyny dzięki za miłe słowa!
A co do karmienia piersią to ja bym chciała tak do 8 miesiąca i starczy, ostatnio oglądałam program ze Stanów i tam matki nieraz karmią dzieci 10- letnie SZOK:szok:
 
Wiecie co tak piszecie o tym twardnieniu brzucha a ja nawet nie wiem czy to miałam, czy nie. Na co zwracać uwagę? Ogólnie jak dotykam brzuszka to jest taki gąbczasty.;-)
 
Ja też nie za bardzo wiem o co chodzi z tym twardnieniem się brzuszka czy tez stawianiem się :sorry2: czasem czuję takie dziwne napinanie, ale jak trzymam dłoń o okazuje się, że dziecko się tak przekręca i napina brzuch :sorry2:
 
Ja oglądałam też taki program. W Angli kobiety też karmią do 8-10 roku życia:szok: Tez myślałam, żeby karmić do roku. Na razie nie wychodze przed orkiestrę. Zobaczymy w praniu:tak:
 
Limba, podobno u wieloródek maluszek może się odwrócić nawet 2 godziny przed porodem. Tylko u pierwiastek od 36 tygodnia zazwyczaj dzidziuś już nie zmienia pozycji.

a czy ty nie masz na mysli obnizania sie brzuszka?? Napewno obrot??
Ja pamietam ze dziecie przybiera prawidlowa pozycje po 32 tyg - 32-34...potem ma coraz mniejsze szanse. Moja pindzia tez jeszcze lezy w poprzek

Mam nadzieje ze moge Wam przytoczyc przyklad z zycia wziety - moja kolezanka ktora poznalam w poprzedniej ciazy - z dzialu wrzesniowego bardzo nie chciala rodzic przez cc ani posladkowo a synek juz lezal posladkowo - lekarze mowili ze sa male szanse aby teraz sie przekrecal - byl chyba 36 tc - wiec jechala kawal drogi do lekarza innej znajomej ktory praktykuje przewrot przez powloki brzuszne - mimo ze to kwestia dyskusyjna...itp
Obgadali wszystko - miala wrocic do tego lekarza w jakims tam konkretnym dniu - wracala pociagiem - to dwa rozne miasta - centralna i polnocna Polska i w drodze powrotnej w pociagu odeszly jej wody i zaczela rodzic:tak::szok: Okolo 140 km przed jej stacja. W jej miescie na peronie czekala karetka i zawiozla ja od razu do szpitala - synek przyszedl na swiat w odpowiednim dla siebie momencie, przez cc. do dzis nazywamy go "kolejarz"
 
Mimo, że wszystko dobrze się skończyło nie chciałabym być na jej miejscu.
Ufam swojej gince i ona zadecyduje, mam nadzieję najbardziej odpowiednią opcję porodu:tak:
 
reklama
Co do karmienia piersia - ja jestem wielka zwolenniczka, wrecz moglabym napisac ze maniaczka. agatke karmilam do 11 mies - odstawila sie sama z dnia na dzien:-( Przezylam to bardzo
Jagodke zaczelam odstawiac w 14 miesiacu ale wtedy zaczelysmy wedrowke po szpitalach w zwiazku z guzem na szyi - i wznowilam karmienie - wlasnie przez szpitale i wszystkie stresy jakie tam nas spotkaly. Finalnie odstwailam ja w 16 miesiacu - super optymalnie dla niej i dla mnie - bezbolesnie. Obie dziewczynki do polowy 6 mies byly wylacznie na piersi. Obie w okolicach roku zaczelam wspomagac mlekiem modyfikowanym. Teraz napewno tez bede karmic cycem - i mowie ze napewno - bo to po prostu wiem. Przeszlam z Agatka bardzo kryzysowe chwile - po leczeniu szpitalnym gdy noce spedzalysmy osobno - i byla dokarmiana jako noworodek butelka - odmowila ssania i wznowienie karmienia kosztowalo mnie naprawde duzo sil. Wiem wiec ze karmienie niekoniecznie jest latwe, raczej uwazam ze w ogole nie jest latwe - ale kluczem do sukcesu jest wylacznie zdrowa glowa, silna psychika, wiara w to ze sie uda i pozytywne myslenie. No - chyba ze mama ma przeciwskazania do karmienia: nowotwor piersi itp i naprawde nie moze. Reszte mozna wypracowac. Nie gniewajcie sie - nie pisze tego zlosliwie - pisze to w dobrej wierze aby te ktore maja watpliwosci - nastawily sie pozytywnie, bo i mnie ktos bardzo bardzo pomogl psychicznie i wiem jakie to wazne. Bez tego bym polegla. Moje karmienie po 3 tyg wisialo juz na cieniutenkim wlosku i jego przywrocenie bylo wrecz niemozliwe. a jednak karmilam agatke prawie do roku;-)
Z Jagodka natomiast nie mialam zadnych problemow
Natomiast do kiedy karmic - mysle ze 2 lata jest jeszcze rozsadne. Poznie dziecko jest juz takie samodzielne, gotowe do zycia bez kiecki mamy, otwarte na swiat, rowiesnikow itp - ze nie jest krzywda odstawic je wbrew jego woli. Ale nei gorszy mnie to chyba
Natomiast 10 latki przy cycku:szok: Wybaczcie - sama mam 8 letnia corke - i jakos sobie nei wyobrazam brania tego dlugiego patyczaka na kolana i wkladania jej glowy pod moja bluzke. A i ona chyba by byla zgorszona:-D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry