Jolka, nie jesteś sama! Magda też mi w sklepie awanturę robi, zwłaszcza przy bułkach drze się mniam i ręce wyciąga. Tak że zawsze muszę jedną bułę dać od razu do ręki o inaczej by sklep rozniosła.;-)
A u nas znowu coś nie tak. Wczoraj mi Teściowa powiedziała, że Magda robiła 4 kupy, co dla Niej jest nietypowe (zwykle jest jedna, góra dwie), więc już mi się nie podobało. Mąż położył Magdę wcześnie spać bo podobno była okropnie śpiąca i marudna (ja w tym czasie byłam z Weroniką na badaniach na uszy - btw wyszły masakrycznie). No i już od godz. 21-22 zaczęły się jazdy - budzenie, marudzenie, płakanie przez sen. Zauważyłam że kinol znowu zapchany, choć przecież już się wyleczyłyśmy. Znowu ma gęste glutki, które spływają do gardła i wywołują kaszel. Nie mogła spać, to ją wzięłam do siebie bo inaczej musiałabym ją całą noc na rękach trzymać. Przysnęła u nas, ale ja nie przyzwyczajona do spania z Nią, bałam się że ją przygniotę i spałam z na wpół otwartym okiem. Ok. 2 już nie wytrzymałam i przeniosłam ją do łóżeczka. No ale już po 5 był alarm z kolejną kupą, po przewinięciu za jakieś pół godziny kolejna - już rzadzizna. Idziemy do lekarza na 11.15, choć jakoś od 5.30 więcej kupy nie było, a Magda je i pije normalnie. Za to ja padam na pysk po tej nocy, więc biorę sobie na dziś wolne i zamierzam się machnąć spać jak tylko Magda uśnie.