hejka my juz w domciu ,za kciukasy i myslenie dziekujemy
a teraz w skrocie jak to bylo
przed samym sądowaniem Julcia na 6 h wczesniej nie mogla nic jesc i pic ze wzgledu na znieczulenie,wiec o 2 .30 dostala ostatnia szamke i na 8.30 pojechalismy do szpitala,najpierw 30 min trwalo zakladanie kart itp,potem 20 min czekalysmy na anestezjologa,o 9.20 zabrali Julcie na sale operacyjną a dokladnie o 9.33 byla spowrotem,sam zabieg prosty,nawet nie byla calkowicie uspiona bo tylko slaszalam z sali obok jak kwili sobie pocichutku,teraz dostalismy krople i za 10 dni kontrola,kanalik rzeczywiscie byl zatkany co dodatkowo utrudnilo odetkanie wąskie ujscie kanalika,ale wszystko juz oki,w sumie najgorsze byly te 2 godziny nim moglismy dac jej jesc,bo przez 2 godz po zabiegu nic nie wolno bylo
jeszcze raz dziekuje za to ze myslami bylyscie z nami





co do tesciow,ja ma cudnych naprawde




,w sumie to moj mąz chyba gorzej trafil


